Inne

wtorek, 28 lutego 2012

No, to trzeba skończyć, to co się zaczęło. Krótko, mam nadzieję, bo chcę jak najszybciej mieć za sobą już ten czas. Ostatnio pisałem, że nie będę płakał i nie płakałem, ale jak tak obejrzałem na własne (no bo niby czyje inne? ;) oczy triumf „Artysty” to zacząłem go jeszcze bardziej nie lubić. Rok 2012 to podzielenie się Oscarami pół na pół, po 5 statuetek dla dwóch filmów hołdów. Tyle, że to nie są równe połowy. „Artysta” zdobył swoje nagrody w zdecydowanie ważniejszych kategoriach z najlepszym filmem, najlepszym reżyserem i najlepszą pierwszoplanową rolą męską na czele. Film zgarnął większość z tego, co miał zgarnąć, a główna tego zasługa to jego niemy i czarno-biały charakter. A nikt już nie pamięta o tym, że treść, a nie tylko opakowanie też się liczy? „Hugo i jego wynalazek” zgarnął Oscary za bardziej techniczne sprawy typu najlepsze zdjęcia, scenografia czy efekty specjalne. Tym samym również sprzed nosa zgarnął te nagrody ostatniej części Harry’ego Pottera, której z 3 nominacji nie zostało nic. A mogło być tak ładnie – Akademia mogła przypieczętować czy docenić koniec sagi o okularniku. Tak zresztą mi się wydaje, że efekty specjalne w tym filmie były lepsze niż w „Hugo”, ale w 3D nie oglądałem, więc coś tam mogło mi umknąć. I te nagrody w zasadzie były największymi niespodziankami tegorocznej gali Oscarowej. O ile można je nazwać niespodziankami, a nie bardziej mini-zaskoczeniem.

Za pierwszoplanową rolę kobiecą nagrodę odebrała Meryl Streep, dla której jest to już 3 Oscar. Sama zainteresowana swoją sporą częstotliwość w nagradzaniu czy nominowaniu też dosyć zgrabnie zaakcentowała w swoim przemówieniu. Najlepszy aktor za pierwszoplanową rolę to Jean Dujardin i tu nie było również żadnego zaskoczenia. Oba Oscary zasłużone, ale szkoda pana Oldmana, dla którego pierwsza bodaj nominacja nie została niestety zamieniona na nagrodę. Czarnoskóra (nie jestem rasistą) Octavia Spencer ma nagrodę za rolę drugiego planu, a jej podziękowania były najobfitsze w łzy. Jej odpowiednikiem, ale w odniesieniu do dziadków mężczyzn  został Christopher Plummer, 82-letni trzeba to podkreślić. Został on tym samym najstarszym aktorem nagrodzonym Oscarem. Prowadzący galę zażartował nawet, że w jego rodzinie dziadkom nie tylko nie pozwala się grać w filmach, ale nawet ich oglądać ;D

Jak wypadła ogólnie gala? Było na pewno sporo żarcików (tak mi się wydaje, bo sporo z nich nie zrozumiałem, ale widziałem, że Clooney zacieszał, więc musiały to być śmieszne żarty – George nie cieszy się z byle czego), sporo reklam (na szczęście powstrzymano się przed reklamą na sam finał), ale ogólnie bez szału. Była to moja pierwsza w całości obejrzana gala oscarowa, więc siłą rzeczy siedziałem w skupieniu oglądając ją mimo późnej (albo wczesnej) pory. Realizator pokazywał non stop te same kilka twarzy na krzyż, czyli Clooneya, Jolie i Pitta, czasami śmignął Scorsese czy Spielberg. A widziałem, że siedziało więcej osób, więc szkoda, że ich nie omiątnięto kamerą. Woody Allen otrzymał kolejnego Oscara, za scenariusz oryginalny, ale jest już tak przyzwyczajony do faktu nagradzania, że nawet się nie zjawił po odbiór. Zabrakło filmów wybitnych w gronie nominowanych i to pewnie z tego powodu nie było takiego szaleństwa. „Rozstanie” pokonało nasze polskie „W ciemności”, ale to żadna nowina, bo irański film mógłby pokonać każdy z 9 nominowanych w głównej kategorii. Przez chwilę przy Holland stał Billy Crystal i to nasze największe osiągnięcie – że byliśmy na ekranie przez dobrych kilka sekund.

W tym roku 4 z 9 pretendujących do miana najlepszego filmu nie zgarnęło żadnej nagrody, w tym aż 2 filmy z Bradem Pittem oraz „Czas konia” „Czas wojny”.

Artysta – 5

Hugo i jego wynalazek – 5

Żelazna dama – 2

Spadkobiercy – 1

O północy w Paryżu – 1

Dziewczyna z tatuażem – 1

Służące – 1

Rozstanie – 1

Debiutanci – 1

I kilka pomniejszych…

Co więcej? Pisać, że w następnym roku może będzie lepiej? Będzie „Hobbit”, będzie nowy Batman i Spiderman, będzie nowa część „Obcego”, która nie jest nową częścią „Obcego” i będą nowe niezależne i ambitne filmy, które zmiażdżą tę blockbusterową śmietankę! Taa…

sobota, 25 lutego 2012

Już za niebawem kolejne rozdanie Oscarów, więc trzeba wysmarować kolejną notkę. Jako pierwsza – notka z typowaniami, co by się trochę sprawdzić (w czym tak właściwie to nie wiem). Dzisiaj dowiedziałem się ciekawej ciekawostki a mianowicie, że średnia wieku członków Akademii wynosi 62 lata! Żeby tego było mało to tylko 14% z nich wiekowo ma poniżej 50-tki. Jaki z tego morał? Pozostawiam do interpretacji każdego. Rok temu rozpocząłem tradycję typowania w 5 najważniejszych kategoriach i dalej się jej trzymam. Chociaż tak właściwie nie wiem czy robienie czegoś po raz drugi to już tradycja czy może powtarzanie się.

 W kategorii najlepszy film od tego roku kolejne zmiany. Już nie 10 filmów otrzymuje nominację, a dowolna liczba mieszcząca się w przedziale 5-10. 10 w zasadzie też może być, ale w tym roku padło na szczęśliwą 9. Czy to dobra zmiana? Domyślam się, że miała wyeliminować nominowanie słabszych produkcji czy wręcz podnoszenie poziomu, prestiżu samej nominacji. 9 to niedużo mniej niż 10, a i przy 5 może trafić się jakiś bubel, więc moim zdaniem było pozostać przy tych 10. Swojego murowanego kandydata nie mam w tej kategorii. Rok temu było zdecydowanie ciekawiej. Co wcale nie znaczy, że nie ma wśród nominowanych filmów bardzo dobrych. Obejrzałem wszystkie i wydaje się, że walka rozegra się pomiędzy dwoma filmami, które złożyły hołd kinu (czy naprawdę tak łatwo przypodobać się Akademii?). O „Artyście” mam niezbyt pochlebne zdanie dlatego wolałbym widzieć „Hugo i jego wynalazek” jako zwycięzcę. Jeżeli statuetkę zgarnie „Czas wojny” czy „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” to z pewnością ludzie wyjdą na ulicę i coraz częściej zapowiadana rewolucja na skalę światową stanie się faktem. Niespodziankę może sprawić „Drzewo życia”, które spotyka się ze skrajnymi opiniami.

Mój faworyt: 1. Hugo i jego wynalazek, 2. Służące, 3. Spadkobiercy

Kto zgarnie nagrodę: Artysta

 

Nominacje dla najlepszego aktora pierwszoplanowego to pojedynek dwóch gwiazdorów Hollywoodu z mało znanym Francuzem. I Brad Pitt i George Clooney moim zdaniem nie zasłużyli na nagrodę, która powinna polecieć do Jeana Dujardina. Co jak co, ale trzeba przyznać, że rola w filmie niemym to spore wyzwanie, któremu Dujardin podołał i to może być spektakularny początek jego kariery. Miło byłoby gdyby Akademia nagrodziła Gary’ego Oldmana, który ze swoją rolą w „Szpiegu” uplasowałby się u mnie zaraz za Dujardinem. Demian Bichir to dla mnie totalny kosmos, ani nie znam aktora ani filmu, za jaki został nominowany. Ryan Gosling i Michael Shannon powinni byli wygryźć chociażby wiecznie uśmiechniętego Clooneya, który nie zachwycił.

Mój faworyt: Jean Dujardin

Kto zgarnie nagrodę: Jean Dujardin

 

Meryl Streep! W przypadku nominacji dla najlepszej aktorki za rolę pierwszoplanową nikt się nie zastanawia kto zgarnie nagrodę, ale czy będzie to Meryl Streep czy ktoś tam inny. Pani Streep ma już 2 Oscary na koncie, jest zdecydowanie lubianą aktorką (nominacje dostaje chyba co roku), więc nie ma się czemu dziwić. Przy tym wszystkim zapomniałbym też o tym, że jest wyśmienitą aktorką ;) Ale w tym roku ma niezwykle silną konkurencję. Glenn Close w roli mężczyzny czy kobiety przebranej za mężczyznę (w sumie nie wiem, ale wiadomo, o co chodzi), Michelle Williams jako Marilyn Monroe, Rooney Mara jako niezwykle wyrazista hakerka oraz Viola Davis za rolę czarnoskórej, tłamszonej służącej. I nad tym wszystkim Meryl Streep jako jedna z legend XX wieku – brytyjska premier Margaret Thatcher. Osobiście wyróżniłbym Rooney Marę za odważną rolę, którą pod koniec roku 2011 pokazała się światu. Chociaż patrząc obiektywnie nikt nie powinien być zbulwersowany, jeżeli to Streep podniesie swoją trzecią statuetkę. Razi brak Tildy Swinton za „Musimy porozmawiać o Kevinie”.

Mój faworyt:  Rooney Mara

Kto zgarnie nagrodę: Meryl Streep

 

Najlepszy aktor drugoplanowy z kolei nie ma chyba żadnego 100% zwycięzcy. Ja trzymam kciuki za Nick’a Nolte’ego. Poruszył mnie rolą eks-alkoholika, a przede wszystkim ojca, który chce po latach zbliżyć się do swoich synów i odkupić chociaż trochę swoje winy z „Wojownika”.  Jego najmocniejsi rywale to panowie, którzy od kilku dekad pojawiają się w filmach, których mają na koncie grubo ponad stówę. Max von Sydow w „swoim” filmie nie wypowiedział ani jednego zdania i zagrał jak zawsze na wysokim poziomie. Filmu z Christopherem Plummerem nie widziałem, ale łatwo można się domyślić, że Akademia być może będzie chciała w końcu docenić robiące wrażenie dokonania obu panów. Żaden z nich Oscara do tej pory nie otrzymał.

Mój faworyt: Nick Nolte

Kto zgarnie nagrodę: Max von Sydow

 

Czy Jessica Chastain już w swoim pierwszym wielkim roku kariery zgarnie Oscara? To byłoby piękne dopełnienie jej efektownego wejścia do Hollywoodu, a rola ze „Służących” na pewno zasługuje na wyróżnienie. Oprócz niej 4 mało znane aktorki, w tym Octavia Spencer (znowu „Służące”) i Melissa McCarthy za przebojową rolę z „Druhen”.

 

Mój faworyt: Jessica Chastain

Kto zgarnie nagrodę: Jessica Chastain (innego wyboru nie chcę słuchać i widzieć)

 

Najlepsi reżyserzy to przede wszystkim trzej giganci kina. Woody Allen, Martin Scorsese oraz Terrence Mallick, a mógł dołączyć jeszcze do nich Steven Spielberg, który wszedł w 2011 rok aż z dwoma filmami. Scorsese za umiejętne połączenie historii o kinie z technologią 3D, Mallick za swoje barwne ujęcia z „Drzewa życia”, a może Michel Hazanavicius, który przy czarno-białym, niemym filmie zapewne też miał sporo roboty? Woody Allen z czystej sympatii ;)

Mój faworyt: Woody Allen

Kto zgarnie nagrodę: Martin Scorsese

 

Uff to tyle. W tym roku nie będę płakał, bo i nie ma nominacji za którymi stałbym murem, ale kilka zwycięstw może mnie zaniepokoić. Liczę przede wszystkim na to, że Oscary 2012 nie będą tryumfem „Artysty”, w szczególności jako najlepszego filmu. Najwięcej, bo aż 11 nominacji otrzymał „Hugo i jego wynalazek” i musiałby zdobyć je wszystkie, żeby wyrównać dotychczasowy rekord, jeżeli chodzi o zdobyte statuetki. Wygląda to trochę na „myszyn impasybyl”. Co ciekawe film nie otrzymał żadnej aktorskiej nominacji mimo, że Ben Kingsley w drugoplanowej roli zagrał bardzo przyzwoicie.  Za kilkadziesiąt godzin wszystko powinno być jasne i wtedy też możecie spodziewać się kolejnej mojej opinii. Obym tylko nie musiał dużo wtedy zrzędzić ;)

P.S. Dalej sobie nie mogę wybaczyć, że film o koniu, który walczył z czołgiem i prawie sam wygrał wojnę znalazł się wśród nominowanych, a taki „Drive” nie.

 

piątek, 12 sierpnia 2011

W związku z tym, że nigdy nie mam czasu i głowy do podsumowań wtedy kiedy trzeba (np. w rocznicę) postanowiłem je zrobić wtedy, kiedy czas akurat miałem. Czyli kilka dni temu. Do rzeczy, krótko i treściwie.

Do tej pory na blogu wylądowało, nie licząc tego, 86 wpisów. Niezbyt oszałamiająca liczba zważywszy na fakt, że blog działa od ponad 2 lat, a dokładnie od 28 miesięcy (10-tego była kolejna miesięcznica, że tak powiem). W takim przypadku zawsze podpieram się stwierdzeniem, że idę na jakość, a nie ilość. Liczba pełnowartościowych recenzji wynosi 69, swoją drogą ładna liczba ;) Z tych 69 aż 67 zajmują recenzje filmów, a tylko 2 seriali ("House M.D." i "Prison Break").

Średnia wyciągnięta na podstawie wszystkich wpisów z recenzjami wyniosła ku mojemu lekkiemu zdziwieniu aż 6,96 na film, czyli blisko 7-emki, a filmy z taką oceną to już w moim odczuciu filmy zdecydowanie zasługujące na uwagę jako całość.

Rozkład liczby filmów z konkretnego przedziału głosów: (najpierw ocena, a po myślniku liczba filmów z taką właśnie notą)

  • 1 – 0
  • 2 – 1
  • 3 - 6
  • 4 – 6
  • 5 – 6
  • 6 – 8
  • 7 – 11
  • 8 – 8
  • 9 – 18
  • 10 – 5

Jak łatwo zauważyć najczęściej przyznawaną oceną  przeze mnie jest 9, czyli film ocierający się o arcydzieło. Najniższą przyznaną oceną na blogu jest 2, a jedynym filmem, który tę zaszczytną oceną dostał jest "S. Darko". Nie będę się o nim rozpisywał, bo już raz to zrobiłem, ale na pewno oceny bym nie skorygował, a film szczególnie dla wiernego fana pierwszej części wydanej pod tytułem Donnie Darko, to naprawdę niezła chała.  Najwyższą dychę otrzymało jedynie 5 filmów, w tym takie tytuły jak "Grobowiec świetlików", "Jabłka Adama" czy "Tam, gdzie rosną poziomki".

Wnioski? Chyba nie jest tak najgorzej z ocenami jak na tak wymagającego widza jak ja. Życzę sobie na następne podsumowanko, może nawet szybciej niż za 2 lata, przede wszystkim szczerości, bo to ona jest najważniejsza w recenzowaniu filmów. Pozdrawia was nieulegający żadnym naciskom i całkowicie subiektywny Rodion!

 

P.S. Zebrałem tylko oceny z notek poświęconych w całości jednemu filmowi, czyli wpisy z kategorii "Krótka piłka" się nie załapały, może następnym razem.

Tagi: film kino
01:37, rodion19 , Inne
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 lipca 2011

I się stało. Blog ma swój własny profil na facebooku. Nie przewiduję jakiejś rewolucji i tłumów jak na ostatnim Harrym Potterze, traktuję to raczej jako ciekawostkę, jakiś dodatek, bo "wszyscy mają to ja też". Znaczniki, że ktoś lubi coś znajdują się pod każdym wpisem już od jakiegoś czasu, więc to też znowu nie jest jakaś tam nowość wielka. Z drugiej strony fajnie by było gdyby kilka osób polubiło blog. Nie mówię, że to przymus, ale jak nie zaczniecie klikać "lubię to" to zamknę bloga.

 

Skromny profil jeszcze skromniejszego bloga pod adresem http://www.facebook.com/pages/Blog-filmowy/149075051833396. Mała zakładka znajduje się też bezpośrednio pod listą tagów.

Tagi: film
02:36, rodion19 , Inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 01 marca 2011

Wszyscy piszą o Oscarach to ja nie będę gorszy. W zasadzie to mi się nie chce, ale lepiej teraz niż kiedy indziej, bo kiedy indziej jeszcze bardziej mi się nie będzie chciało.

W tym roku gala Oscarowa zaskoczyła nas… no właśnie niczym. Była niestety bardziej przewidywalna niż reklamy małego Głoda. Z tego też powodu zostanie przeze mnie bardzo szybko zapomniana. I dobrze, bo po co sobie zaprzątać głowę głupotami.

Największy wygrany i połowicznie przegrany poniekąd to film „Jak zostać królem”. 12 nominacji, tylko 4 statuetki. Oscara dla najlepszego filmu i aktora pierwszoplanowego wszyscy się spodziewali, zaskoczeniem natomiast były statuetki za najlepszą reżyserię oraz scenariusz oryginalny (tutaj trochę mniejsze, bardzo mniejsze, w zasadzie nikt nie był zaskoczony).  Dzisiaj w jednym programie słyszałem takie stwierdzenie, że Oscar należy się Fincherowi jak psu zupa. Nie wiem co to znaczy, ale Fincher, Aronofsky i Nolan sukcesywnie są zlewani przez Akademię. Chociaż nominacje dla co poniektórych  to już coś. Może ma to być swego rodzaju motywator dla tych panów. Ale czy oni w ogóle potrzebują motywacji z zewnątrz? No właśnie ;]

Taką samą, najwyższą w tym roku liczbę Oscarów zgarnęła Incepcja i z niej jestem bardzo zadowolony. Drugie małe zaskoczenie, ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że żadnemu innemu filmowi nie należały się te Oscary za kategorie techniczne jak właśnie filmowi Nolana. Bez dwóch zdań. Cieszy jeszcze bardziej wygrana pierwszoplanowej Natalie Portman, w tym roku nie miała zbyt wielkich konkurentek.

Drugoplanowe Oscary poszły w ręce jednego filmu – Fightera i są to jedyne, ale jakże cenne nagrody dla tego obrazu. Christian Bale pokonał Geoffrey Rusha, a Melissa Leo między innymi młodziutką Jennifer Lawrence.

A co z Social Network?  3 Oscary na 8 nominacji – za montaż, scenariusz adaptowany oraz muzykę, nieźle. Poniżej lista Oscarów w najważniejszych kategoriach. 4 filmy z 10 nie otrzymały żadnego Oscara, w tym moje odkrycie, czyli „Do szpiku kości” oraz nominowany do 10 nagród film braci Coenów „Prawdziwe męstwo”, który zdecydowanie jest największym pechowcem tego rozdania.

Jak zostać królem – 4

Incepcja – 4

Social Network – 3

Fighter - 2

Toy Story – 2

Alicja w Krainie Czarów – 2

Czarny Łabędź – 1

Wilkołak – 1

Na koniec wyrażam głęboką nadzieję i oczekuję, że przyszły rok w Oscarach przyniesie więcej emocji, a być może niespodzianek i pozytywnych rozstrzygnięć.

piątek, 18 lutego 2011

No tak, mamy nieco ponad połowę lutego, znamy już nominacje do Oscarów, a przedoscarowa gorączka z dnia na dzień będzie coraz ciekawsza (?). Jak dla kogo, bo Oscar nie wywołuje u mnie palpitacji serca, sama nagroda też zbyt wiele nie znaczy, ale filmy oscarowe staram się znać. Staram się, bo wypada, bo o tym się mówi, można powiedzieć, że jestem zmuszony do ich poznania. Jaki ja biedny… Plus jest taki, że w krótkim czasie po nominacjach zabieram się za ich oglądanie, często nadrabianie zaległości. Pewnie prędzej czy później natknąłbym się na te filmy, ale nominacja jednak robi swoje i daje mi silniejszą motywację.

Nie będę płakać, jeżeli któryś z moich faworytów statuetki nie zgarnie. Powiem więcej byłbym bardzo zaskoczony gdyby ją zdobyli. W tym roku nominacje zdominowało „Jak zostać królem”, o którym bez ogródek można powiedzieć, że tych 12 Oscarów na pewno nie zgarnie. Gdyby jednak jakimś cudem się udało byłby to nowy rekord i przebicie w ilości takich filmów jak „Ben Hur”, „Titanic” oraz „Władca Pierścieni: Powrót Króla”.

O miano najlepszego filmu mimo, że drugi rok z rzędu mamy aż 10 nominacji w tej kategorii, walczą praktycznie tylko 2 filmy. Mowa tu o „The Social Network” o powstawaniu fejsbuka w bólach oraz wspomniane „Jak zostać królem” o królu jąkale, który także w bólach musi wygłosić płomienne przemówienie. Nikt o zdrowych zmysłach nie daje szans takim filmom jak „Wszystko w porządku” czy „Do szpiku kości”, konkurencja w tym roku zbyt wielka. Ich szanse są czysto teoretyczne. Przy okazji ten drugi obraz bardzo mi się spodobał i biję pokłony nominującym za objawienie mi tego tytułu, chyba największa pozytywna niespodzianka tego roku. Moi faworyci to trochę już zapomniana „Incepcja” i wciąż trzymający się mocno na nogach „Czarny łabędź”.

Mój faworyt: 1. Incepcja, 2. Czarny łabędź, 3. Do szpiku kości

Kto zgarnie nagrodę: Jak zostać królem

 

Kategoria najlepsza pierwszoplanowa rola męska nie wzbudza we mnie w tym roku zbytnich emocji. Czy to znaczy, że nie było w 2010 żadnych tego typu porywających za serce ról? Pewnie były, po prostu nie znalazły się w nominacjach. Z czystym sumieniem Oscara dałbym Javierowi Bardemowi mimo, że nie widziałem jeszcze na oczy „Biutiful” za które jest nominowany. Widziałem za to zwiastuny, widziałem z nim kilka filmów i na pewno na statuetkę zasługuje, bo to dobry chłopak. Nie obraziłbym się też za nagrodzenie Jamesa Franco. Przekonał mnie do siebie po „127 Godzin”, gdzie siłą rzeczy musiał być aktorem każdego planu i podołał. Król natomiast jest tylko jeden, w dosłowni i przenośni.

Mój faworyt: Javier Bardem

Kto zgarnie nagrodę: Colin Firth

 

Nie widzę innego wyjścia jak Oscar dla Natalie Portman za najlepszą pierwszoplanową rolę żeńską i w tym miejscu mój typ pokrywa się z przewidywaną nagrodą. Dużą niespodzianką byłoby nieobdarowanie młodej Natalie tą cenną nagrodą. Rola białego i czarnego łabędzia jest jak do tej pory jej najlepszą w karierze bez dwóch zdań. I jak nie teraz to kiedy? Oczywiście nie wróżę jej końca kariery, wręcz przeciwnie.

Mój faworyt: Natalie Portman

Kto zgarnie nagrodę: Natalie Portman


Najlepsza drugoplanowa rola męska to z kolei pojedynek Geoffrey’a Rusha z fighterem nr 2, czyli Christianem Balem. Mój kandydat jest tylko jeden i praktycznie nie do zagięcia – John Hawkes, który stworzył niesamowitą kreację w „Do szpiku kości”. Szans nie ma żadnych, ale pomarzyć dobra rzecz. A nuż Akademia zaskoczy mnie w tym miejscu, w końcu nie raz już to robiła.

Mój faworyt: John Hawkes

Kto zgarnie nagrodę: Geoffrey Rush

 

Kompletnie nic nie dzieje się w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa. Żadnej z pań nie zapamiętałem na tyle, żeby wspominać ich role po latach. Najbardziej przychylałbym się jednak do wyróżnienia Amy Adams za rolę w „Fighterze”. Nie widziałem, jako jedynego z całego grona zresztą, „Prawdziwego męstwa” i nic nie mogę powiedzieć o roli 14-latki, która tam zagrała. Szczerze to jest mi chyba obojętne kto zwycięży w tym pojedynku.

Mój faworyt: Amy Adams

Kto zgarnie nagrodę: ?

 

I na sam koniec, jedna z najbardziej prestiżowych kategorii – najlepszy reżyser. Walka w tym pojedynku jest niezwykle ciekawa, bo i Fincher i Aronofsky to bardzo utalentowani i jedni z lepszych obecnie żyjących twórców. Szkoda,  że zabrakło miejsca dla Nolana, wtedy dopiero byłaby rzeźnia, ale tak też jest ciekawie. Będę się cieszył ze statuetki dla któregokolwiek z panów. Zaszczytne grono uzupełniają jeszcze między innymi bracia Coenowie, którzy od lat są w czołówce tych „naj”.

Mój faworyt: David Fincher/Darren Aronofsky

Kto zgarnie nagrodę: któryś z powyższej dwójki

 

Tak przedstawia się moje typowanie i moje oczekiwania tych najbardziej prestiżowych kategorii najbardziej prestiżowych nagród, czyli Oscarów. W tym roku większych skandalów i niespodzianek nie było, ten kto miał dostać nominację w przeważającej większości ją dostał. Zobaczymy jak będzie z rozdaniem już w nocy z 27/28 lutego.

 

czwartek, 06 stycznia 2011

2 stycznia 2011 pożegnaliśmy jednego z najlepszych drugoplanowych aktorów. I jednego z moich ulubionych, którego po prostu lubiłem oglądać na ekranie. Był niesamowicie przekonywujący w tym co robił, a przy tym naprawdę skromny. Najlepiej zapamiętam go, jak chyba większość, z genialnej roli w "W imię ojca", gdzie zagrał perfekcyjnie.


Jego ostatnie wielkie role to te w "Incepcji" i "Mieście złodziei". Takiego aktora wcześniej nie było i nie będzie. Niech mu ziemia lekką będzie.

wtorek, 25 sierpnia 2009

Byłeś, czytałeś, chcesz się pokazać albo pozdrowić rodziców, że jesteś w internecie? To jest to właśnie idealne miejsce dla ciebie.

Mile widziane uwagi i komentarze dotyczące także samego bloga.

 

Kontakt w każdej sprawie:

e-mail: rodion19@gazeta.pl

profil na facebooku: http://www.facebook.com/pages/Blog-filmowy/149075051833396

piątek, 07 sierpnia 2009
Tym wpisem otwieram tym samym nowy podtyp notek - cytaty. Wiadome jest, że brzmią one 100 razy lepiej w oryginale i co najmniej drugie razy tyle z dźwiękiem i obrazem, z odpowiednią mimiką, intonacją i w odpowiednim momencie. W każdym razie poczytać też jest fajnie. Czytacie na własną odpowiedzialność, mogą występować spoilery i wulgaryzmy.
niedziela, 12 lipca 2009
Idiota, czubek, niezrównoważony psychicznie cymbał, niedorozwój, barani łeb, pajac. Tym razem to nie o mnie, a o Francuzach. A konkretniej to o jednym. Remi Guillard. Mocno wdał się we znaki swoim rodakom, internautom dał się poznać jako mocno nieobliczalny popapraniec w możliwie jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Tym razem wyrusza na podbój Normandii, kręcąc własną wersję Szeregowca Ryana dopasowaną do współczesnych realiów. Czy i tym razem golfiści go nie oszczędzą? I czy aby atakując w pojedynkę nie wystawia się na pewną śmierć? Jedno jest pewne - This is war!
 
1 , 2
Zakładki:
Inne strony
Konkurencja dalej w grze
Konkurencja śpiąca
Księga gości i kontakt
Recenzje
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u