Rankingi

sobota, 05 lutego 2011

Tak dokładnie, dopiero teraz do mnie doszło, że mamy nowy rok ;] A nowy rok zawsze wiąże się z nowymi oczekiwaniami, wielkimi nadziejami i tego typu bzdetami. Większość z 12 najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów w 2011 roku to rzecz jasna thrillery, co mnie bardzo cieszy i napawa jeszcze większą wiarą w ludzi. Kryterium wyboru było różne – począwszy od teaserów, zwiastunów, opisów a na obsadzie, reżyserze czy gatunku skończywszy. Filmów jest 12, bo 12 było apostołów i mamy 12 miesięcy w każdym roku kalendarzowym. Mógłbym oczywiście wcisnąć jeszcze kilka filmów, ale nie chcę zbytnio szarżować. Na ten moment te filmy są najbardziej przeze mnie pożądane.  Z noworocznymi postanowieniami też bywa różnie, ale ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że te 12 filmów na pewno obejrzę i basta! Daję same surowe tytuły tylko z odnośnikami do stron filmów na filmwebie, na analizy i inne podsumowania przyjdzie czas w recenzjach mam nadzieję.

  1. Melancholia
  2. Dream House
  3. Source Code
  4. Wrecked
  5. Sucker Punch
  6. Tree of Life
  7. I am Number Four
  8. The Son of No One
  9. The Resident
  10. Hanna
  11. Super 8
  12. Inwazja: Bitwa o Los Angeles
sobota, 01 stycznia 2011

Stare odchodzi, nowe przychodzi.  Rok 2010 w kinie to z jednej strony wielkie nazwiska wielkich reżyserów i ich długo wyczekiwane dzieła, a z drugiej ciąg dalszy przeróbek, rimejków i inne mało świeże pomysły. Z tego wszystkiego wybrałem 7 według mojego skromnego zdania najlepszych filmów ubiegłego roku. Nie znaczy to, że więcej ich nie widziałem, po prostu te tytuły zasłużyły na wyróżnienie, a reszta nie.


7. Maczeta

Tak jak nie lubię Rodrigueza za jego wszystkie poprzednie „przedsięwzięcia” tak  „Maczeta” od razu przypadła mi do gustu. Ten film to przede wszystkim widowiskowość, na którą składa się wartka akcja przyprawiona takimi  nazwiskami jak Robert De Niro czy Steven Seagal. No i znakomity Danny Trejo, ta rola po prostu była pisana dla niego.


6. Autor widmo


Z jednej strony film przyćmiły problemy Polańskiego z prawem, z drugiej każdy chciał z tego powodu zobaczyć film kończony w areszcie. Polański pokazał, że jest w formie, a „Autor widmo” to jeden z lepszych thrillerów politycznych ostatnich lat. Na dodatkową pochwałę zasługują wspaniałe zdjęcia nadającemu temu tytułowi niesamowitego klimatu.


5. Wyspa tajemnic

Film, który bodajże znalazł się jeszcze na mojej liście najbardziej wyczekiwanych filmów rocznika 2009. Zaliczył małą obsuwę, do kin wszedł dopiero w marcu roku następnego, ale warto było czekać. Reżyser „Taksówkarza”, „Kasyna” czy „Chłopców z ferajny” pokazał, że nie potrzeba mu wcale De Niro, żeby zrobić porządny film. I może Di Caprio jeszcze trochę (albo nawet więcej) do niego brakuje to rola w "Shutter Island" to kolejny krok ku wyzwoleniu się z zaszufladkowania go jako romantycznego dzieciaka z „Titanica”.


4. Miasto złodziei

Film zwrócił moją uwagę przede wszystkim poprzez dwie rzeczy: temat skoków na banki oraz osobę Bena Afflecka. No może tylko tę jedną… Ku mojemu zdziwieniu Affleck jest dużo dużo lepszym reżyserem niż aktorem, dlatego postulowałbym (Ben słyszysz mnie?) żeby w następnych kręconych przez siebie filmach nie występował. „Miasto złodziei” na pewno nie ustrzeże się porównań do kultowej „Gorączki”. Skoki na bank jako sposób na zarabianie pieniędzy to jeden z ciekawszych motywów wykorzystywanych w kinie. Ryzyko zawodowe, ciągła niepewność jutra i próba pogodzenia tego wszystkiego z życiem, osobistym – to tygryski lubią najbardziej.


3. Kick-Ass

Jakoś nie potrafiłem zrozumieć tej przedpremierowej gorączki kikesem. Nie potrafiłem do momentu, aż przysiadłem i łyknąłem go w całości. Najzwyczajniejszy w świecie chłopak postanawia zostać superbohaterem, bez żadnych mocy z kiczowatym strojem na sobie. A wszystko to utrzymane w stylistyce parodii i wykpienia komiksowych ekranizacji. Nagłe zwroty akcji, poczucie humoru i genialny podkład muzyczny to największe plusy tego filmu. Aha i oczywiście popisy Hit Girl – momentami przecierałem oczy ze zdumienia nie zdając sobie do tej pory sprawy do czego może być zdolna mała dziewczynka.


2. Black Swan

Nigdy nie ukrywałem, że Aronofsky ma u mnie specjalne względy i niesamowicie go cenię za to co już zrobił dla kina. „Czarny łabędź” nie zawiódł, mało tego – po raz kolejny wyniósł reżysera na piedestał. Żaden (prawdziwy ;) facet nie przejdzie obojętnie obok gorących scen lesbijskiego seksu dwóch urodziwych pań z Hollywoodu: Natalie Portman i Mili Kunis. Po nieco spokojniejszym „Zapaśniku” Czarny łabędź to kolejna historia z mocnymi i odważnymi scenami. A wszystko to w filmie o balecie. Kto by się spodziewał, że sztuka baletowa doczeka się takiego filmu.


1. Incepcja

Krzysiek Nolan także mnie nie zawiódł w tym roku. I nie tylko mnie. Swoim nowym filmem oczarował chyba wszystkich. Udała mu się rzecz niebywała – zrobił film, który jest pomostem między kinem artystycznym a rozrywką. Zdołał połączyć te dwa całkowicie różne typy kina w jedną zabójczo precyzyjną całość. Utrzymywanie w tajemnicy wszystkich przygotowań do filmu chyba zdało swój egzamin w 100%, bo „Incepcja” zarobiła na całym świecie setki milionów zielonych. Złożona fabuła plus widowiskowe akcje pozwalają wracać do filmu nieskończoną ilość razy.

poniedziałek, 14 września 2009
Obok aktorstwa i fabuły to właśnie muzyka pełni często równorzędną rolę w budowaniu fenomenu filmu. Zazwyczaj pojawia się gdzieś tam w tle, ale równie często nie stanowi tylko dodatku do całej reszty. Jest uzupełnieniem kolejnych scen i tworzy coś, co jest w filmie niezwykle ważne. Tym czymś jest klimat. Na liście znajduje się coś koło 15 moim skromnym zdaniem najlepszych motywów muzycznych w historii kina. Większość myślę, że jest doskonale znana, ale na pewno warto te utwory sobie jeszcze raz przypomnieć. Tak się akurat złożyło, że w dużej mierze pochodzą one z filmów, które sobie cenię. Do dzieła zatem!
czwartek, 09 lipca 2009
Półmetek roku kalendarzowego to wręcz idealny termin na tego typu zestawienia, pół roku za nami, pół roku przed nami. Tym razem o filmach, które jeszcze swojej premiery nie miały.Wszystkie je łączy to, że po pierwsze primo są ciekawe, intrygujące, niesamowite i bajeranckie a po drugie primo, że każdy z nich swój debiut na ekranie zaliczy jeszcze w tym roku. Umownie przyjąłem, że rozchodzi się tu o premierę w naszym rodzimym kraju. I bynajmniej nie dlatego, że jestem jakimś zagorzałym patriotą i ze wszystkich sił wspieram nasz rodzimy przemysł, nie wiem dlaczego :D I prawdopodobnie żadnego z nich nie obejrzę na srebrnym ekranie (podwójna hipokryzja) i też będzie fajnie.
środa, 24 czerwca 2009
Przy okazji recenzji "Jestem na tak" wspomniałem co nieco o filmach, które niosą ze sobą oprócz głębokiej treści także ładunek pozytywnej energii. Filmy pozytywne , bo o takie miano najczęściej noszą, przynajmniej jak dla mnie są najlepszymi poprawiaczami humoru. Ktoś na doła lubi pochłonąć wiadro kremu czekoladowego, ktoś woli się dobić przygnębiającą muzyką, ktoś inny woli go przespać , a jeszcze inny sposób na poprawę humoru widzi właśnie w seansie filmowym. Oczywiście będzie to możliwie jak najbardziej subiektywny ranking, bo nie od dziś przecież wiadomo, że tyle jest sposobów na poprawę humor ile sposobów na jego popsucie. Kolejność jak zwykle - prawie - przypadkowa, dla mnie każdy z tych filmów jest czymś innym, nie dającym tak łatwo się zaszufladkować.
Zakładki:
Inne strony
Konkurencja dalej w grze
Konkurencja śpiąca
Księga gości i kontakt
Recenzje
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u