niedziela, 17 października 2010

Trevor Reznik (w tej roli wychudzony do granic wytrzymałości Christian Bale, ale o tym później) nie zmrużył oka od ponad roku. Brak snu odbił się znacznie na jego samopoczuciu, zachowaniu i wyglądzie. „Wyglądasz jak spieczone gówno” – jeżeli już szef zaczyna zwracać uwagę na twoją aparycję i prawi ci takie „komplemenciory” to znak, że rzeczywiście może być z tobą coś nie tak. Sam zainteresowany oprócz przyznania się do chronicznego zmęczenia nie widzi problemu i twierdzi, że wszystko jest w jak najlepszym porządeczku. A w porządku na pewno nie jest. Reznik chudnie z dnia na dzień, praktycznie w oczach i sam przypomina bardziej wrak człowieka niż jego samego.

Brak przyczyny bezsenności, brak także wytłumaczenia na coraz dziwniejsze zdarzenia, a paranoja postępuje i rozrasta się do coraz większych rozmiarów. I co ma zrobić w tej sytuacji widz? Uwierzyć zdesperowanemu chudzielcowi, że wszyscy sprzeniewierzyli się przeciwko niemu czy to właśnie ci „inni” mają rację? A może jest na to wszystko jeszcze inne wytłumaczenie?

Klimat! Klimat! Po trzykroć klimat! Atmosfera w filmie jest tak gęsta, że można ją ciąć siekierą. Jest ciemno i nieprzyjemnie. Tak nieprzyjemnie, że aż miło. Uwielbiam takie kafkowsko-dostojewowskie klimaty. Nie ma tutaj absolutnie miejsca na roześmiane dzieciaki, aportujące psy czy ckliwe romanse i pocałunki. Ma być ponuro i tajemniczo, a atmosfera tajemniczości utrzymuje się w filmie baaaardzo długo.

„Mechanika” obejrzałem po raz drugi, więc siłą rzeczy nie zadziałał na mnie tak jak w czasie pierwszego seansu. W dalszym ciągu jednak Krystian Bal wywarł na mnie piorunujące wrażenie. 55 kg – do takiej wagi wziął i zszedł aktor. Można policzyć mu nie tylko żebra (to raczej łatwe równanie), ale i kręgi. Jeżeli na co dzień nie obracasz się w świecie modelek to nie sposób przejść obojętnie obok tak kościstej istoty. Co ciekawe Bale w ciągu następnych 6 tygodni przytył aż 30 kilo do roli Batmana! I na pewno dobrze mu taka metamorfoza zrobiła, bo stał się swego rodzaju ozdobą tegoż filmu. Gdyby nie jego poświęcenie film dzisiaj nie byłby aż tak popularny.

Reżyser Brad Anderson czerpał z tych najlepszych i wyszło mu to nadzwyczaj dobrze. Dezorientacja nie przechodzi w irytacje, a po obejrzeniu napisów końcowych i przeanalizowaniu wcześniejszych scen nie ma tak naprawdę do czego się przyczepić. Nie ma większych wpadek i błędów w fabule, a bynajmniej moje oko nic takiego nie uchwyciło. Można było zmienić zakończenie, bo to do niego mam właśnie największe zastrzeżenia. Zmienić to znaczy nieco przyciąć, zostawić jakieś domysły zamiast wykładać przysłowiową kawę na ławę. Niedopowiedzenia dodałyby jeszcze więcej smaczku do tej już i tak znakomitej potrawy.

Nie wiem co zawrzeć w podsumowaniu, więc chyba je sobie opuszczę. Fajnie się oglądało. Koniec.

Tytuł oryginalny: El Maquinista

Rok produkcji: 2004

Reżyser: Brad Anderson

Obsada: Christian Bale, Jennifer Jason Leigh, John Sharian, Aitana Sánchez-Gijón

Gatunek: Thriller

Ocena: 9/10

Zakładki:
Inne strony
Konkurencja dalej w grze
Konkurencja śpiąca
Księga gości i kontakt
Recenzje
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u