wtorek, 20 lipca 2010
Klasyk nad klasykami, a ja go dopiero teraz obejrzałem. Wcześniej nie zrobiłem tego z kilku względów. Po pierwsze jest to melodramat, a rodion takich filmów nie, lubić to nie. Po drugie – czas trwania. 4h bez kilku minut to dla mnie katorga większa niż 40-stopniowe upały. TVP zrobiłaby pewnie z tego jakieś 6 odcinków i mini serial na długie tygodnie, ja zrobiłem sobie tylko 1 krótką przerwę. Nie licząc 2-óch momentów, kiedy lekko mi się przysnęło.
sobota, 17 lipca 2010
Na ulicach panuje chaos. Wybuchy i ciągłe zamieszki to codzienność. Trwa wojna między obywatelami a imigrantami. Coś takiego jak poczucie bezpieczeństwa jest na wymarciu. Ostatnim krajem, który jako tako jeszcze opiera się anarchii jest Wielka Brytania. Chociaż także i tam egzekucje, porwania i napady to żadna nowość. Jakby tego było mało kobiety nie mogą rodzić. Wszystkie. Solidarnie.
piątek, 16 lipca 2010

Świetny film. Naprawdę mocny i mimo, że jego tematyka odbiega od tego, z czym mamy do czynienia, na co dzień, zahacza o wojnę Afganistanie, ale film potrafi poruszyć i zmusić do refleksji. „Zmusić”, bo w zasadzie po jego obejrzeniu nie mamy wyboru.  Rzecz jasna mowa nie o tym filmie sprzed roku, a o jego pierwowzorze, duńskim odpowiedniku z 2004. Miała to być i w zasadzie będzie recenzja filmu "Bracia"(2009), ale coś czuję, że nic mnie nie będzie w stanie powstrzymać od porównań do dużo lepszego oryginału z Europy.  Tak, więc w sumie będzie to chcąc nie chcąc recenzja porównawcza czy jak to tam się zwie.

Amerykańscy Bracia mogą się podobać tylko w 1 przypadku. W przypadku nieoglądania filmu sprzed 6 lat. W momencie, kiedy dowiedziałem się, że film ten to remake nie mogłem oczywiście domowić sobie przyjemności obejrzenia oryginału. A oryginał to takie małe arcydzieło, który tylko utwierdza mnie w przekonaniu w jak dobrej formie jest obecnie kino skandynawskie. Świetna historia plus niesamowite role trojga głównych bohaterów zadecydowały o bardzo dobrym przyjęciu filmu przez widzów. Film został również zauważony przez filmowców zza oceanu, którzy po czasie, ale mimo wszystko podchwycili temat i postanowili nakręcić swoją powtarzalną niepowtarzalną wersję. Wyszło tak jak zwykle, czyli mizernie.

Nie spodziewałem się niczego nowego i się nie zawiodłem. Myślę, że kolejność oglądania obu tych filmów nie miała tu zbyt wielkiego znaczenia. Historia jest dokładnie ta sama – mąż i ojciec dwójki dzieci, zawodowy żołnierz po krótkiej wizycie w domu musi ponownie wracać do Afganistanu wyzwalać ciemiężony lud. W tym czasie z pierdla wychodzi jego młodszy, niesforny, arogancki i niecieszący się zbyt wielką sympatią rodziny braciszek. Starszy z barci zostaje zestrzelony, co zbliża Do siebie pewne osoby. Więcej chyba nie wypada pisać, na pewno nie raz oczy wam zbieleją w czasie oglądania :D

Różnice między obydwoma obrazami są niewielkie. Niestety są i wychodzą na dużą niekorzyść remake`owi. Sceny, które stanowiły o sile oryginału zostały potraktowane po macoszemu i mam wrażenie, że dopasowane do średniego poziomu inteligencji przeciętnego Amerykanina. Zresztą całą historię spłycono i bardzo nieprzyjemnie się ogląda zwłaszcza te hollywoodzkie zabiegi, które mają na celu… no właśnie, co? Pomóc lepiej zrozumieć film? Lepiej zagrać an emocjach? No to ja dziękuję bardzo za taką pomoc.

Mimo, że do filmu zaangażowano bardzo znane twarze młodego pokolenia aktorów i zadbano o reklamę to film nie odniósł wielkiego komercyjnego sukcesu. Przy budżecie wynoszącym 26 mln zielonych zarobił tylko 42. Czyli dużo im się nie zwróciło. Może posłuży innym, jako przykład, czego robić nie wolno. Apropo obsady całej trójce brakuje 1 bardzo ważnej cechy – charyzmy i wyrazistości, Natalie Portman wygląda an smutną dziewczynkę, a nie na zrozpaczoną po śmierci męża wdowę. Tobey Maguire widocznie wyszedł z założenia, że spuszczony wzrok i minimalna liczba ruchów pozwoli mu na stworzenie pamiętnej przez lata roli. Grubo się pomylił, a jego duński mirror, czyli Ulrich Thomsen bije go na głowę. Jedynie Jake Gyllenhaal, jeden z bardziej utalentowanych obecnie młodych, w roli młodszego barta wypadł nienajgorzej i może się podobać.

Jim Sheridan, reżyser tego filmu, a także genialnego „W imię ojca”, ma powód do wstydu. Kolejny twórca, który para się odtwarzaniem na nowo starej historii. Wstyd Jimmy wstyd. A w kolejce są już kolejne remaki – szwedzkiego horroru „Pozwól mi wejść” oraz jeszcze lepszego kryminału „Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Jeżeli już macie oglądać ten film to tylko w odsłonie z 2004 roku. Jeżeli już obejrzeliście wersję hollywoodzką to obejrzyjcie starszą wersję dla porównania.

 

Rok produkcji: 2009

Reżyseria: Jim Sheridan

Obsada: Tobey Maguire, Jake Gyllenhaal, Natalie Portman

Gatunek: Dramat

Ocena: 3+/10

Zakładki:
Inne strony
Konkurencja dalej w grze
Konkurencja śpiąca
Księga gości i kontakt
Recenzje
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u