niedziela, 23 maja 2010

Mówić do słupa, a słup jak yyy... Tak tak główną bohaterką "Fortepianu" jest niemowa. Do tego wiąże się z nią bardzo tajemnicza historia. Pewnego dnia po prostu zamilkła i od tego czasu nie wydusiła z siebie żadnego słowa. W międzyczasie dorobiła się córki, która dla kontrastu mówi za dwie osoby. Teraz zostaje wepchnięta na ślubny kobierzec z facetem, którego po raz pierwszy widzi właśnie w trakcie przygotowań do niego. Wtem pojawia się jeszcze jeden, tym razem nieoficjalny kandydat do jej serca.

To jest melodramat. Kiedy kobieta mówi za dużo (czyli zawsze) to źle, a kiedy nic nie mówi to jeszcze gorzej. Ada nie okazuje praktycznie żadnych uczuć w stosunku do innych. Jedyne wyjątki to córka, z którą porozumiewa się za pomocą języka migowego oraz instrument zwany fortepianem. Z tym, że ten drugi jest czymś więcej niż tylko zwykłym hobby.

Bardzo stonowany, nawet bym powiedział monotonny film. Nie twierdzę, że nic się w nim nie dzieje. Po prostu większość filmu przygotowuje nas na wielki finał, który jest nieunikniony. Znajduje się tam jedna scena, która swoim dramatyzmem porusza do głębi, wręcz osłupia i każdy, kto obejrzy "Fortepian" będzie wiedział, o czym mówię.

Z pewnością można się wzruszyć, momentami być zszokowanym, a gdzieś tam w tle zawsze przygrywają melancholijne nuty płynące z drewnianej skrzyni. Kawał dobrego rzemiosła.

 

Rok produkcji: 1993

Reżyseria: Jane Campion

Obsada: Holly Hunter, Harvey Keitel, Sam Neill

Gatunek: Melodramat

Ocena: 8/10

Nie będę tym razem narzekał na tytuł. W przypadku tego filmu jest dużo więcej elementów, nad którymi można się popastwić sesese ;D Ewan McGregor, George Clooney, Jeff Bridges, Kevin Spacey. Taka obsada powinna gwarantować sukces, a tymczasem wyszła niezła kiszka. Film reprezentuje bardzo specyficzny rodzaj poczucia humoru, którego ja nie rozumiem. Inaczej. Rozumiem, ale kompletnie mnie nie bawi.

Dziennikarzowi wali się całe jego dotychczasowe życie osobiste. Chcąc pokazać żonie, że nie jest z nim jeszcze tak źle wyrusza na wojnę do Iraku. Nie jako żołnierz tylko jako dziennikarzyna poszukujący gorącego materiału, który sprawi, że po powrocie wszystkim opadną szczęki z zachwytu. Trafia na bandę oszołomów, którzy zwą się żołnierzami Jedi czy coś w tym kierunku. Mają rzekomo posiadać tajemne nadprzyrodzone moce, siłę woli, który potrafi zdziałać cuda. Jedną z tych niesamowitych technik jest wzrok bazyliszka, który jak łatwo się domyśleć, potrafi zabić kozę...

Brakuje mi w tym filmie niemal wszystkiego, co powinna mieć dobra komedia. Świetne dialogi, zabawne gagi, prześmieszne sytuacje. Jedyne co udało się reżyserowi to stworzenie w miarę charakterystycznych postaci. Nie sposób pomylić żadnego z nich. Szkoda tylko, że kiedy na samą myśl o ich dialogach mam ochotę wyłączyć dźwięk. Dobrze, że to tylko 1,5 h choć i tak mam wrażenie, że to stracony czas. Mogłem w tym czasie równie dobrze oglądać któryś z odcinków "Śmiechu warte" i też byłoby "śmiesznie".

 

Rok produkcji: 2009

Reżyseria: Grant Heslov

Obsada: George Clooney, Ewan McGregor, Jeff Bridges, Kevin Spacey

Gatunek: Komedia

Ocena: 4/10

Zakładki:
Inne strony
Konkurencja dalej w grze
Konkurencja śpiąca
Księga gości i kontakt
Recenzje
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u