Blog > Komentarze do wpisu

Między słowami

Tradycyjnie opis melodramatu należy zacząć od przedstawienia dwojga zakochanych. Bob (Bill Murray) może już przeżywać kryzys wieku średniego, w przeszłości był prawdopodobnie świetnie zapowiadającym się aktorem, a obecnie jedyne co mu zostało to granie w reklamówkach. Charlotte (Scarlett Johansson) jest absolwentką filozofii, imała się kilku zajęć, ale żadne z próbowanych nią nie zawładnęło. Losy obojga splatają się w jednej z najbardziej niezrozumiałych dla obcokrajowców stolicy świata, czyli Tokio.

Wpis zacząłem od tradycji, a rzecz w tym, że „Między słowami” to nie jest tradycyjny melodramat i pewnie dlatego z miejsca mnie zdobył. Nie ma tu trzeciego bohatera, tzw. przeszkadzacza i nie ma buzi buzi co kilka minut. Jest za to dwójka bohaterów, których mimo, że sporo dzieli to i sporo łączy. Dzieli zdecydowanie wiek – Charlotte mogłaby być córką Boba, ale przecież miłość nie takie bariery miała na swojej drodze (w „King Kongu” mamy przecież romans kobiety z małpą). Oboje są sami w wielkim mieście. I choć Charlotte przyjechała do Tokio z mężem to jest niemal tak, jakby go nie było. Rodzinę Boba poznajemy wyłącznie przez telefon, a w zasadzie to jedynie żonę, która nie ukrywa, że rozmowa z nim nie sprawia jej żadnej wielkiej przyjemności (taka rozmowa dla rozmowy). Charlotte i Boba połączyła zarówno obecna sytuacja, czyli przebywanie w sąsiedztwie obcej kultury, jak i pewien marazm, w którym utknęło ich życie – ślepa uliczka. Relacja, jaka ich łączy to nie jest żaden przelotny romans ani nic z tych rzeczy. Ich „związek” opiera się na półsłówkach, a tych kilka dni zapewne da im sporo do myślenia. To, co mają najważniejszego do powiedzenia nie zostaje powiedziane w ogóle, ale i oglądający i ta dwójka swoje wiedzą. Polskie tłumaczenie tytułu jest w tym przypadku chlubnym wyjątkiem i bardzo trafnie oddaje sens tego filmu. Dobrze, że nie "Bezsenność w Tokio";)

Oprócz scen, kiedy bohaterowie nie mówią, w „Między słowami” znajdziemy barwny obraz Tokio czy bardziej ogólnie całej kultury japońskiej z punktu widzenia przeciętnego nie-Japończyka. Bezcenne są reakcje Boba, kiedy skacze po kolejnych cudacznych programach w TV, korzysta z basenu czy automatycznej bieżni. Świetny humor to zresztą również mocna strona filmu. A to zwłaszcza dzięki kreacji Billa Murraya, który gra tu w swoim starym niepodrabialnym stylu. Druga strona, czyli ponętna Scarlett Johansson zagrała prawie jak nie ona, czyli oszczędnie w środkach, ale również bardzo przyzwoicie.

Sofia Coppola tym filmem zdobyła sobie uznanie zarówno widzów, jak i krytyków (oraz oscarowych dziadków). I żeby odciąć się od sławnego Francisa Forda nie musiała nawet zmieniać nazwiska jak Nicolas Cage. Bardzo przyjemnie oglądało mi się „Między słowami” już po raz drugi i na pewno nie ostatni. I mówię to ja – zazwyczaj nie lubujący się w melodramatach i dla mnie jest to najlepszy film gatunku głównie za sprawą tego, że nie wciska mi na chama pocałunku z językiem.

Tytuł oryginalny: Lost in Translation

Rok produkcji: 2003

Reżyser: Sofia Coppola

Obsada: Bill Murray, Scarlett Johansson

Gatunek: Melodramat

Ocena: 9/10

piątek, 07 grudnia 2012, rodion19
Tagi: melodramat

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Mikser, *.icpnet.pl
2012/12/14 15:51:38
Widziałem ten film już jakiś czas temu. Pamiętam go głownie jako świetne i bardzo prawdziwe kino. Coś czuję że będzie trzeba powtórzyć seans ;)
-
Gość: szczere recenzje, *.dynamic.chello.pl
2013/01/06 18:58:24
Bez dwóch zdań świetnych film. Jeden z lepszych Scarlett!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u