Blog > Komentarze do wpisu

Gra pozorów

„Tylu fajnych chłopaków zmarnowało się przez kobiety”. Ten cytat z „Wniebowziętych” z powodzeniem mógłby odnosić się do Fergusa  gdyby nie to, że zanim poznał on tę dziewczynę był już mało ciekawą osobistością.

Festyn w Belfaście. Angielski żołnierz wyrywa piękną panienkę, wszystko idzie w jak najlepszym kierunku, aż do momentu kiedy poczuje zimno lufy pistoletu przy swojej potylicy. Zostaje porwany przez IRĘ, która bierze go jako zakładnika i żąda jego wymiany za swojego człowieka siedzącego za kratami. Wszystko ma się wyjaśnić w ciągu 3 dni. Żołnierz jest przetrzymywany i pilnowany na zmianę 24 h na dobę. Tyle, że zmiana jednego z żołnierzy IRA – Fergusa wydaje się nadzwyczaj długa, a on sam zaczyna niebezpiecznie spoufalać się z więźniem. Po 3 dniach sytuacja się wyjaśnia, a Fergus zaczyna żyć swoim życiem odcinając się od swojej nielegalnej działalności. W pamięci ma jednak dalej więźnia i tajemniczą Dil, o której tyle wspominał. Postanawia ją odnaleźć i zbliżyć do niej.

Dziwny to film. Początkowe pół godziny jesteśmy świadkiem dialogów pomiędzy Fergusem a więźniem Jodym. Rozmawiają o krykiecie, o piwku na skałce i nie jest dla nikogo tajemnicą, że więzień próbuje wpłynąć tym na działanie pilnującego go żołnierza ochotnika, a tym samym doprowadzić do swojego uwolnienia. Dalej następuje przeskok miejsca, akcji i czasu. Fergus nieprzypadkowo spotyka Dil i zaczyna się…

Jako wielbiciel thrillerów stanowczo protestuję przeciwko nazywaniu „Gry pozorów” właśnie tym mianem. Nie występuje w nim żadne napięcie, nie ma atmosfery tajemniczości, nie ma jakiejś intrygi czy czegokolwiek, co miałoby w finale nagle zaskoczyć. Druga część filmu to mało pasjonujące ukazanie dosyć specyficznej relacji między Fergusem a Dil. W ich związku role zostają odwrócone – to Dil jest facetem, a Fergus zachowuje się jak rasowa kobieta. Nie wie zupełnie czego chce, dąsa się, marudzi, a to Dil dyktuje (w większości dosłownie) mu co ma robić. Przykro mi się na to patrzyło, bo mało w tym było nieprzewidywalności. I tu pojawia się jedna scena. Nie można pisać tekstu o „Grze pozorów” i nie wspomnieć o tym twiście. Nie powiem, wzdrygnąłem się kiedy nagle zostałem uderzony tym nagłym zwrotem akcji, przeszedł mnie impuls, ale przecież ta jedna scena, a raczej jej zaskakujący wydźwięk nie zrekompensuje mi reszty filmu. Po tej scenie (ehh pisanie tekstu bez spoilerów naprawdę potrafi uprzykrzyć życie) znowu przechodzimy do nudnych  dylematów Fergusa. I już do końca jesteśmy katowani próbą zmierzenia się obojga bohaterów właśnie z tą sytuacją. Stephen Rea przez cały film nie zmienia nastroju i ma tę samą, znudzoną minę, a przecież nawet taką ciapę jak Fergus można było zagrać ciekawiej aniżeli tylko przyjmując bierną postawę znudzenia. [SPOILER] Grający Dil Jaye Davidson wypadł o niebo lepiej i to jemu/jej należą się pochwały za grę aktorską w filmie. [KONIEC SPOILERA]

„Gra pozorów” to melodramat jedyny w swoim rodzaju, ale to niekoniecznie musi być jego zaleta. Miałem mały problem z jego ocenieniem, ale jeżeli przyjąć, że najważniejszym czynnikiem wpływającym na ocenę jest zaciekawienie widza, no to przykro mi. Tu już nie mam wątpliwości, że film mnie wynudził i czekałem tylko zaskakującego finału, który miał nadejść. Niestety takowego zakończenia nie było, a cała siła „Gry pozorów” tkwi w tej jednej scenie, która choć jest zaskakująca to nie ratuje filmu.

Tytuł oryginalny: The Crying Game

Rok produkcji: 1992

Reżyser: Neil Jordan

Obsada: Stephen Rea, Jaye Davidson, Forest Whitaker

Gatunek: Melodramat

Ocena: 5/10

sobota, 27 października 2012, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: suzarro, *.dynamic.chello.pl
2012/10/27 21:17:14
Mnie osobiście zdziwił fakt, że [spoiler] porąbana koleżanka Fergusa zjawiła się w jego domu, a na sam koniec Dil zastrzelił(a) ją w gniewie. Ale tyle jest racji ilu kinomanów, bo to jednak bardzo specyficzne dzieło.
Pozdrawiam
-
rodion19
2012/10/27 23:31:24
A mi się ta końcówka wydała całkiem sensowna i raczej typowa. Spodziewałem się bardziej oryginalnego rozwiązania, a wyszło jak zawsze.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u