Blog > Komentarze do wpisu

Zawód gangster

Zbliżenie na 3 trupy zalane krwią. Każdy z nich poszatkowany do tego stopnia, że trudno po pierwszym spojrzeniu go zidentyfikować. Mocne wejście kolejnego filmu skrzywdzonego za sprawą polskiego tłumaczenia tytułu (równie dobre co – „To ja, kibol” albo „Londyński bramkarz”).

Film ma przedstawiać historię rzekomo najgroźniejszego przestępcy Anglii – Carltona Leacha. Tyle, że to Michael Peterson aka Charles Bronson jest tym najgroźniejszym zawadiaką na wyspach i jakby się tak zastanowić to tam w tej Wielkiej Brytanii sami najgroźniejsi przestępcy. I oni nam mówią, żeby do Polski nie przyjeżdżać, bo wróci się pewnikiem w trumnie. Phi. Pomijając politykę i spór o najgroźniejszego człowieka  Anglii to ów Leach we własnej osobie wprowadza nas w swoją historię (aktor go grający oczywiście). Od początku do końca jest narratorem i jednocześnie główną personą w filmie, a sam film jest ekranizacją wspomnień, jakie spisał po latach. Jako narrator bez ogródek i zbędnej gadki opowiada ze szczegółami wszystkie występki, których się dopuścił. A trzeba wam wiedzieć, że jego życie to właśnie nic innego jak pasmo rozrób, obitych mord, mocno nieszczęśliwych zdarzeń, obitych mord oraz obitych mord. Krótki początek filmu wskazuje nam rok 1995, żeby w mgnieniu oka przenieść nas kilkanaście lat wstecz.

Carlton przyczyna po przyczynie, zdarzenie po zdarzeniu opowiada jak mówiąc delikatnie jego życie się skomplikowało. Z mało intratnego zajęcia, jakim jest „kibolstwo” szybko przerzucił się na bramki klubów, a potem wyżej i wyżej, krok po kroku, aż natrafił na biały proszek (bynajmniej nie ten od Chajzera). Nie trzeba być zbytnio ogarniętym w temacie, żeby wiedzieć jak szybko tak dochodowa fucha, jaką jest handel dragami może przerodzić się w największe piekło na Ziemi. Tu cię ktoś wyroluje, tam ktoś za mało policzy albo włoży nie ten towar co trzeba i kłopoty piętrzą się w zastraszającym tempie. Gdyby zapytać ankietowanych Familiady czego w życiu nie należy absolutnie robić to „zadzierać z mafią turecką” wygrałoby zapewne cały program. Zresztą czy to rosyjska, jamajska czy turecka, mafia to mafia i z pewnością nie lubi być robiona w balona, jaka by nie była. A jak już raz wdepniesz w to bagno to wyjść z niego bez szwanku i ofiar w ludziach jest dużo ciężej niż zajebiście trudno.


Leach bez skrępowania jak na spowiedzi wdraża nas w metody swojego działania, które bardziej przybliżają go do zwierzęcia aniżeli istoty rodzaju ludzkiego. Brzydzi się uprzejmością. Uważa ją za słabość, a sam praktycznie cały czas chodzi ze skwaszoną miną. Jest jak tykająca bomba, która w każdej chwili, w najmniej spodziewanym momencie może wybuchnąć siejąc przy tym niemały zamęt. Mimo wszystko w pewnym momencie daje się zauważyć, że nawet on ma przebłysk człowieczeństwa i zaczyna niejako ze zdziwieniem czy obrzydzeniem patrzeć na wyczyny swoich kolegów. A jednak wstawia się za kumplami i ryzykując bardzo wiele próbuje ich z tego wyciągnąć. Przez ekran przelewają się całe hektolitry krwi i jak to w światku gangsterskim bywa „brzydkie słowa”. Tempo filmu jest dosłownie zabójcze, bo tak jak wspominałem obitych mord jest tu na pęczki, a akcja nawet na chwilę nie zwalnia. Nie oszczędza się nawet kobiet, na które jest wśród nich tylko 1 określenie. Zresztą jedna z nich przyczynia się w dużej mierze do finałowego rozstrzygnięcia. Wyobrażacie sobie tego typu kino bez Vinnie „warjata” Jonesa? To postarajcie się, bo w filmie go nie uświadczycie. Zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowe role odgrywają mało znani mi aktorzy angielscy, ale trudno odmówić im wpasowania się w klimat i realia Anglii. W większości to mocne, zbite bydlaki.

„Zawód gangster” jasno pokazuje, jaką ścieżką nie należy w życiu podążać. Nie jest to jednak film moralizatorski, a męskie, twarde kino nie szczędzące mocnych obrazków i odsłaniające zasady panujące wśród angielskiej gangsterki albo raczej ich brak.

Tytuł oryginalny: Rise of the Footsoldier

Rok produkcji: 2007

Reżyser: Julian Gilbey

Obsada: Ricci Harnett, Craig Fairbrass, Terry Stone

Gatunek: Biograficzny, kryminał

Ocena: 8+/10

 

sobota, 28 lipca 2012, rodion19

Polecane wpisy

  • The King of Kong

    Nie od dziś wiadomo, że rywalizacja jest tym, co napędza wielkie umysły do rozwijania się i dalszego udoskonalania naszej skromnej osoby. Stare rumuńskie przysł

  • Połączenie

    911, jaki jest powód zgłoszenia? Morderstwo, gwałt, włamanie, ale i kot na drzewie czy zgubiony pilot od TV. Ludzie dzwonią na telefon mający oferować prawdziwą

  • Polowanie

    Domniemanie niewinności to jedno z podstawowych praw, z jakim rodzi się każda istota ludzka. Dopóki wina nie zostanie ci udowodniona – jesteś niewinny. Wy

  • Sherlock czyli Holmes 2010

    To jest to. Kiedys eire pisala, ze kto jak kto ale BBC potrafi robic dobre seriale. Sherlock to potwierdza. Po raz pierwszy moge powiedziec, ze ten Sherlock Hol

  • Sherlock Holmes czyli trudno mi dogodzic

    Pewnie sie nie znam i nie wiem co dobre ale nigdy nie podobaly mi sie historie o Holmesie. Ani w ogole ksiazki sir Arthura Conan Doyle'a (wyjatek to Pies Basker

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: gennie85, *.play-internet.pl
2012/09/04 18:10:50
:) Widziałam ten film. Podobał mi się, szczególnie zakończenie. Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u