Blog > Komentarze do wpisu

Służące

Długo  się wzbraniałem przed tym filmem chociaż wiedziałem od początku, że to daremne. W końcu musiała nadejść pora, że skuszony tak wysokimi ocenami obejrzę ten film, a nominacja do Oscara (a w zasadzie ich kilka) ostatecznie o tym przesądziły.

Film wydawał mi się kolejny, zapewne porządnie zrobionym moralitetem na temat rasizmu. Takie porządnie zrobione filmy były nierzadko jak dla mnie po prostu nudne. Wszystko albo niemal wszystko było w nich dopięte na ostatni guzik, ale brakło jakiegoś katharsis – tąpnięcia, które zbudziłoby mnie z tego marazmu. W efekcie filmy te mnie wynudziły. Ten przydługi trochę wstęp został wprowadzony oczywiście po to, żeby pokazać, jakim filmem „Służące” mogły być, a nie są.

Tytułowymi służącymi są czarnoskóre panie, które co prawda dostają jakąś tam zapłatę za swoją posługę w okazałych domach białych, ale bardziej przypomina to psie pieniądze niż rzeczywistą pensję. Sprzątają, gotują, piorą, prasują i najważniejsza ich „pomoc” – wychowują dzieci często rozkapryszonych młodych matek, która nie mają dla nich czasu. Oprócz tego wysłuchują masę nieprzyjemnych rzeczy pod swoim adresem, są dyskryminowane i wyszydzane, bo wiadomo – czarny to gorszy. Może nie są to już czasy niewolnictwa, w końcu akcja filmu to druga połowa XX wieku, ale dużo lepiej nie jest. Czarni nie mogą odpyskować na obelgi rzucane pod ich adresem, bo każde niezważone słowo skończyłoby się dla nich wyrzuceniem z tej marnej pracy (ale zawsze pracy) i to prawdopodobnie z wilczym biletem, o który postarałby się jej pracodawca.

Mimo, że film traktuje o ścieraniu się dwóch ras, gdzie jedna jest wyraźnie stawiana wyżej niż druga to w „Służących” nie uświadczymy mocnych, brutalnych scen. Nie będzie spychania ze schodów, bicia czy innych okaleczeń. Szał w filmie zrobią za to oddzielne łazienki, które biali wymyślą dla kolorowych. „Naprawdę załatwiacie się w tej samej toalecie? Masz pojęcie jakich chorób możesz nabawić się od czarnych w ten sposób?”. Poraża zaściankowość i głupota tamtejszych pań domu. Głównie młodych dziewcząt krótko po ślubie, bo to one stoją w opozycji do czarnych służących, które „zatrudniają”. Jednym z elementów, który odrzucał mnie od tego filmu był charakterystyczny klimat przełomu lat 50 i 60. I mimo, że temat dyskryminacji ze względu na rasę się jak najbardziej obronił to ta cała otoczka tamtego okresu niestety już nie. Po prostu nie pasuje mi tamta atmosfera i chyba nic nie jest w stanie tego zmienić. Młode dziewczęta w postarzających je fryzurach, w kolorowych sukienkach, koniecznie z papierosem trzymanym raz to w ustach raz w ręku. Nie wątpię, że Ameryka tamtych lat tak naprawdę wyglądała, ale mi jawi się to jako tak bardzo sztuczne i wygładzone, że niemal oderwane od rzeczywistości. Z tego też samego powodu do tej pory nie ukończyłem nawet pierwszego sezonu „Mad mena”.

Co świadczy o tym, że „Służące” to film bardzo dobry? Ukazanie na przykładzie 3 czy 4 gospodarstw domowych „siły” rasizmu. Myślę, że to te niezwykle proste, codzienne przykłady z życia (jak choćby oddzielne spożywanie posiłków czy zwracanie się przy każdej odpowiedzi per „Pani”) najbardziej przemawiają do rozsądku. Może to wszystko jest trochę za bardzo przerysowane, ale to tylko po to, żeby jeszcze bardziej unaocznić problem pogardy jednego człowieka wobec drugiego.

Oprócz nominacji w kategorii najlepszy film, „Służące” zdobyły jeszcze nominacje za najlepszą rolę pierwszo- i aż dwie za drugoplanową. W tej pierwszej Viola Davis, która uważam, że nie zagrała jakoś tam specjalnie wybitnie. Przez większą część filmu ma po prostu minę zbitego psa, nos na kwintę i tyle z jej gry. Co innego Jessica Chastain, która bryluje obecnie w Hollywoodzie i bardzo dobrze. Miała dużo większe pole do popisu i się popisała, a jej rola mimo, że na początku się nie wydawała była jedną z najlepszych w filmie. Nominacja dla czarnoskórej Octavii Spencer również nie była przypadkiem.

„Służące” to ważny głos w wydaje się już dawno wyczerpanym temacie rasizmu. Kto se będzie chciał to se kurde obejrzy i tak powiem!



Tytuł oryginalny: The Help

Rok produkcji: 2011

Reżyser: Tate Taylor

Obsada: Viola Davis, Emma Stone, Octavia Spencer, Jessica Chastain

Gatunek: Dramat

Ocena: 8/10

poniedziałek, 06 lutego 2012, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2012/02/11 19:45:52
A ja właśnie uwielbiam taki klimat, dlatego na przykład bardzo mi się podobały "Żony ze Stepford" i wszelkie filmy i seriale, które pokazują życie housewives, niekoniecznie kilkadziesiąt lat temu:)

O "Służących" pisałam już u siebie, powtórzę tylko, że może nie jest to fenomen, a przesłanie i inne mądrości nie uderzały, ale oglądało się bardzo przyjemnie:)
-
Gość: Podglądania, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/05/28 13:33:51
Film oglądało się dosyć lekko, ale wcześniejsze przeczytanie książki wyprowadza widza bardzo szybko z zadowolenia i wpycha niemiłosiernie w rozpacz i zwód. Historia w książce o wiele bardziej ciekawa, choć na ekranie dużym plusem pozostają świetne role kobiece.

Pozdrawiam i zapraszam do siebie: www.podgladania.blogspot.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u