Blog > Komentarze do wpisu

Apollo 18

Tym razem wpadł w moje ręce (albo raczej na mój dysk) bardzo poważny film. Nie żadna komedyjka, łzawy dramat czy inny krwawy horror, a film o poważnej tematyce obejmującej absolutnie cały świat swoim zasięgiem, a nawet wszechświat.

I po takim wstępnie można się filmem zainteresować. Chociaż zupełnie niepotrzebnie… Film, który swoją premierę miał przekładaną tyle razy, że aż się ktoś wkurzył i nie czekając na nikogo wrzucił sobie film w internet. Do tej pory nie wiem kiedy tak naprawdę „Apollo 18” zadebiutował w kinach (o ile w ogóle).

Krótki opis? Proszę bardzo. W latach 1969-1972 odbyło się kilka załogowych pierwszych i ostatnich lotów na Księżyc. Począwszy od Armstronga i Apollo 11, a skończywszy na Apollo 17. I to są fakty. Skąd więc Apollo 18? A może nawet i 19 i 20? Nikt nie wie, ale grupa osób twierdzi, że takie loty także się odbyły, ale strasznie nie wyszły Amerykanom, dlatego je utajnili i oficjalnie się do nich nie przyznają.

Nie wiem co było czy jest dalej podstawą tych tez, że jednak po 1972 roku człowiek był jeszcze kilka razy na Księżycu. Film opowiada o pierwszej z tych tajnych misji. Jeżeli ktoś (w tym ja) spodziewał się trzymającego w napięciu thrillera stawiającego ważne pytania i poddającego w wątpliwość niektóre księżycowe fakty to nie ma tu czego szukać. Takie „Paranormal Activity” w kosmosie. Dużo szumu o nic, choć wiadomo, że popularność obu filmów jest skrajnie różna. No niestety, moda na paradokumenty przebiła atmosferę i zawitała już nawet na orbitę, daleko od Ziemi.

Początkowe informacje mówią o zaginionych nagraniach NASA, a „Apollo 18” przybierając formę stylizowanego na dokument stara się wmówić nam, że patrzymy właśnie na część tych filmów. Są problemy z obrazem, trzęsąca się kamera, w związku z tym w niektórych scenach, najkrócej mówiąc – gówno widać. Bohaterowie (nawet nie starałem się wyłapać ilu ich było, dacie wiarę?) mają tendencję do wyolbrzymiania, do nieuzasadnionej paniki i z każdej pierdoły potrafią zrobić straszną aferę.

Tak patrzyłem na ten film i nawet… odechciało mi się na niego patrzeć. To też sztuka nie zaciekawić widza w czasie tej godziny z kawałkiem. Czekałem na upragniony koniec, bo „Apollo 18” nie potrafił mnie niczym zaskoczyć. O dreszczyku emocji nie może być mowy skoro to co widzę to stek bzdur trudnych do przełknięcia nawet jak przymknę oko (bo jak przymknę to zasnę). Kosmonauci sypią skrótami i obcobrzmiącymi nazwami jak z rękawa i nikt nie stara się nawet, żebym nam je objaśnić. Punkt dla mnie, że uważałem na fizyce czy geografii i takie np. jak NASA znałem ;D

Goście biegają po powierzchni srebrnego globu, potem wracają do statku, mają jakąś awarię i tak do znudzenia to samo w koło Macieju. Pod koniec próbowano trochę zagrać na emocjach i zagrano, ale na nerwach. Celowo nie zdradzam kilku ważnych elementów, które jeszcze bardziej pogrążyłyby to filmidło. Nawet przy takim „czymś” muszę być konsekwentny i spoilerów nie będzie.

Twórcy filmu, zresztą nie pierwszy raz, postanowili, pożerować na ludzkiej naturze, która przecież uwielbia to, co tajemnicze, niewyjaśnione, niedopowiedziane. Tutaj dopowiedziano całą resztę, ale lepiej gdyby film nakręcić coś w stylu alternatywnej historii wydarzeń, a nie podawać jakieś bajki, które to niby są pewnikiem. A szkoda, bo trylogii Apollo 18-20 prawdopodobnie nie będzie.

 

Tytuł oryginalny: Apollo 18

Rok produkcji: 2011

Reżyser: Gonzalo Lopez-Gallego

Obsada: Nie wiem, jakieś fajfusy

Gatunek: Dokumentalizowany thriller

Ocena: 3/10

 

wtorek, 22 listopada 2011, rodion19

Polecane wpisy

  • The King of Kong

    Nie od dziś wiadomo, że rywalizacja jest tym, co napędza wielkie umysły do rozwijania się i dalszego udoskonalania naszej skromnej osoby. Stare rumuńskie przysł

  • Połączenie

    911, jaki jest powód zgłoszenia? Morderstwo, gwałt, włamanie, ale i kot na drzewie czy zgubiony pilot od TV. Ludzie dzwonią na telefon mający oferować prawdziwą

  • Polowanie

    Domniemanie niewinności to jedno z podstawowych praw, z jakim rodzi się każda istota ludzka. Dopóki wina nie zostanie ci udowodniona – jesteś niewinny. Wy

  • Mantyczka

    Szkoda, że jestem już taki stary i łajzowaty, bo bym sobie gdzieś polazł, nie męcząc się brakiem snu, tylko zakwasami w nogach, a to inny smak zmęczenia. Wiem,

  • W zupełnych ciemnościach

    W poprzednią sobotę w oczekiwaniu na zachód księżyca.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: martineden, 83.142.207.*
2011/11/23 14:48:23
nigdy nie wierzyłam w sens kręcenia paradokumentalnych dzieł; jak dla mnie takie dziełka nie są warte więcej niż kłębek włosów więc nie warto nawet tracić czas; sama obejrzałam kiedyś "Kosmiczną mistyfikację" [nie pamiętam tytułu oryginalnego], która również była całkiem popularna niektórych kręgach, generalnie jednak przy najważniejszych scenach jak zwykle nie było nic widać [prawie jak w X Files], więc takie filmy to strata czasu, ani nie bawią, ani nie podważają znanych nam teorii
-
Gość: Agniecha, *.centertel.pl
2011/11/26 17:15:18
widziałam :)
mnie tam się podobał ten film. mój mąż ma podobne zdanie do Twojego, no ale o gustach się nie dyskutuje. Mnie zawsze kręcą dokumentalizowane filmy. ten zrobił na mnie spore wrażenie.
-
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2011/11/27 18:59:30
To skąd te 3 punkty?;)
-
rodion19
2011/11/27 22:04:08
@martineden, ale wiesz jak to jest ;) Zawsze jest ta głupia, naiwna nadzieja, że ten akurat film będzie tym najlepszym, że akurat tego nie spieprzą.

@Agniecha gratuluję gustu mężowi ;)

@Klapserka z czystej grzeczności ;p No np. za odwagę i oryginalność, bo temat jest raczej niecodzienny.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u