Blog > Komentarze do wpisu

Drzewo życia

Najbardziej pożądany film roku? Wiem, że ludzie lubią takie smaczki, więc odpowiem, że tak. Dwóch utalentowanych panów w obsadzie, genialny zwiastun, oryginalność oraz cała otoczka tajemniczości, jaka wytworzyła się wokół „Drzewa życia” zwiastowały coś naprawdę wyjątkowego. Do osoby reżysera Terrence’a Mallicka podszedłem raczej neutralnie. Ma opinię człowieka, który się nigdy nie śpieszy i lubi całymi latami dopieszczać swoje filmy, o których często gęsto przed samą premierą niewiele wiadomo. Z tego co pamiętam oglądałem jeszcze jego „Cienką czerwoną linię” i był/jest to film znakomity. „Drzewo życia” [UWAGA SPOILER!] takim filmem nie jest.

Moje oczekiwania jak widać były wysokie, a po Cannes notowania filmu jeszcze bardziej wzrosły. Film skierowany do bardzo wąskiego grona osób – to wypada wspomnieć na początku. Pierwsze sceny zwiastowały bez wątpienia, że będzie to film ambitny. Mallick w mojej opinii przeszarżował z tą ambicją. Rozumiem, jakie były jego intencje, co chciał tym filmem przekazać, ale sposób w jaki to robi częściowo mi po prostu nie odpowiada. Kilkunastominutowa gama obrazów żywcem wyjęta z programów przyrodniczych była pierwszą oznaką kłopotów. Sceny mogące być luźną adaptacją „Trenów” Kochanowskiego zwyczajnie do mnie nie trafiły. Apostrofy syna do rodziców i na odwrót wydały mi się w połączeniu z obrazem nawet nieco prymitywne. Oryginalny montaż i nietypowe ujęcia kamery po pewnym czasie zaczęły mnie irytować.

Mimo, że niektóre sceny były bardzo dobre i skłaniały do głębokiej refluksu refleksji  to za chwilę wplatały się między nie te dużo gorsze, co oczywiście wpłynęło na ocenę końcową. 2 godziny 18 minut to sporo czasu, który skróciłbym nawet o połowę. Z tej części zmontowałbym na pewno dużo lepszy film. Do odstrzału poszłoby większość nowatorskich scen. Tematyka filmu (ból po utracie syna, relacje rodzinne itd.) jest każdemu jak najbardziej znana mimo, że niełatwa. Tyle, że nie samą tematyką żyje człowiek. Trzeba to jeszcze jakoś przekazać i właśnie to zawiodło najbardziej – przekaz treści, który momentami jest nieczytelny, niezrozumiały, a większości po prostu nudny i mało interesujący.

Brad Pitt spełnił moje oczekiwania w całości, Sean Penn już natomiast nie bardzo. Głównie dlatego, że tego drugiego jest stanowczo za mało. To co gra – gra dobrze, ale jego rola mogłaby być dużo bardziej rozbudowana i nikt pewnie by nie narzekał. Jessica Chastain w roli matki, zupełnie wcześniej mi nieznana, również bardzo dobrze zinterpretowała swoją rolę.

Być może film jest dla mnie za ambitny. Nie wykluczam takiej możliwości i się do tego jawnie przyznaję. Nie poleciłbym go nikomu. A ponoć następny film Mallicka ma być jeszcze bardziej eksperymentalny… Uciekaj kto może!

Tytuł oryginalny: The Tree of Life

Rok produkcji: 2011

Reżyser: Terrence Mallick

Obsada: Brad Pitt, Hunter McCracken, Jessica Chastain, Sean Penn

Gatunek: Dramat

Ocena: 6+/10





piątek, 30 września 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bagienny.net
2011/09/30 16:18:54
Dla mnie jest to niestrawny kloc zmiksowany z "Źródła" Aronofskego i "Nostalgia anioła" (też nie do zjedzenia na trzeźwo) Jacksona.
-
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2011/09/30 18:20:02
No cóż, wcale się temu, co piszesz nie dziwię. Ja już się na temat tego filmu wypowiedziałam u siebie i więcej chyba nie zamierzam już nic dodawać. Bo i po co...?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u