Blog > Komentarze do wpisu

Bez reguł

Jak namówić kogoś do gadania? Jakim sposobem wydusić z człowieka tę jedyną prawdę? Zastanawia się pewnie niejeden. W przypadku, kiedy chodzi o miliony istnień ludzkich nie ma czasu na głaskanie i masaże (hmm…).

Jeden wariat ogłasza, że za kilka dni wybuchną 3 bomby atomowe w 3 wielkich miastach USA. Wiemy to, bo sam je pokazuje, a potem osobiście przekazuje tę wesołą nowinę. Na własne życzenie zostaje złapany, ale jak się szybko można domyślić nie po to, żeby wyjawić ich lokalizacje… Nie mówi tego ani czarnuchowi pod postacią Samuel L. Jacksona (i wcale mu się nie dziwię) ani też przemiłej Carrie-Anne Moss (i tu można już być nieco zaskoczonym). W każdym razie nic nie powie, nie ma bata na Mariolę. A czas się przecież nie cofa…

Film od początku kojarzył mi się z jakimiś politycznymi podtekstami, machlojkami, spiskami na skale międzynarodową i tym podobnymi pierdołami. A tu zaskoczenie! Wystarczy znajomość skrótów FBI oraz CIA, nic więcej. Arthur Younger, po muzułmańsku Yusuf, ma 3 bomby, ale i FBI dysponuje specjalną bronią być może nawet dorównującą tym trzem (to się dopiero okaże). Tą bronią jest „H”, tajemniczy czarnoskóry gość od brudnej roboty. Po drugiej stronie barykady wspomniana wcześniej brunetka i oboje (powiedzmy, że na zmianę) próbują wydusić z Araba te 3 miejsca warte kilkanaście milionów ludzi.

Metody Helen są legalne, ale w tym przypadku zupełnie nieskuteczne, za to „H” działa niegrzecznie, ale z efektami. Problem polega na tym, że za wszelką cenę trzeba zdobyć te informacje. Od tego jest „H”, ale z kolei jego niehumanitarne metody pracy (raczej niezgodne ze standardami bezpieczeństwa) nie zawsze znajdują poparcie i zgodę wśród reszty. I robi się spory problem. Bo ktoś musi wziąć odpowiedzialność za to, co zrobi się temu człowiekowi, ktoś za to odpowie, jeżeli nie przed sądem to są jeszcze przecież skrupuły, jest sumienie. „Jeżeli mnie nazywacie barbarzyńcą to kim wy jesteście znęcając się nade mną?!” Pyta młody islamczyk i pyta mądrze. I sporo takich mądrych pytanio-dylematów w filmie pada. Czymże jest jedno życie ludzkie skoro za jego cenę można uratować ich całe miliony? Na papierze to prosty rachunek. Gorzej, jeżeli trzeba podjąć tę decyzję.

Akcja filmu to w zasadzie jedno pomieszczenie, coś na kształt schronu, gdzie bombiarz walczy w pojedynkę o prawdę z dwojgiem przesłuchujących oraz wojskiem i FBI. Są sceny mocne (dla mnie przynajmniej, zależy co kto już widział), ale nie są one nadmierne wyeksponowane. Są raczej tłem, środkami pomocniczymi służącymi ukazaniu właściwej treści. Ale skomplikowane zdanie nabazgrałem. A tak naprawdę chodzi o to, że jest krew, ale więcej się straszy niż właściwie pokazuje, więcej nie widać niż widać. Tak samo można było zrobić z zakończeniem i prawie się to udało. Prawie, bo moim zdaniem niepotrzebne jest tych kilka zdań już na napisach końcowych. Było zostawić furtkę i miejsce na domysły.

Ról Jacksona i Moss nie trzeba szerzej komentować. Oboje już dawno udowodnili swoją wartość na rynku aktorskim i tutaj w dalszym ciągu ją potwierdzają. Chociaż Samuela można nie poznać – zupełnie inny niż np. w „Pulp Fiction”. Trzeci bohater – Michael Sheen mimo, że zbyt wiele nie ma do powiedzenia to pokazał się z bardzo dobrej strony. Miał trudne zadanie i wywiązał się z niego na 5.

No cóż – nie zastanawiać się i oglądać. Bardzo miłe zaskoczenie wśród całej masy powielaczy schematów i innych „badziewiów”.



Tytuł oryginalny: Unthinkable

Rok produkcji: 2010

Reżyser: Gregor Jordan

Obsada: Michael Sheen, Samuel L. Jackson, Carrie-Anne Moss

Gatunek: Thriller

Ocena: 8+/10



wtorek, 20 września 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2011/09/20 16:21:12
Nie słyszałam o filmie, brzmi ciekawie, więc nadrobię. A co masz na myśli, pisząc, że Jakcson zupełnie inny niż w "Pulp fiction"? Bo on miał trochę różnych od pamiętnego Julesa ról, ale wszystkie jednak z jednym mianownikiem - gościa bez skrupułów. Ależ mnie zaciekawiłeś:)
-
Gość: Maya, *.adsl.inetia.pl
2011/09/20 16:42:39
Oglądałam zaledwie rok temu, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć zakończenia :P.
Najbardziej utkwiły mi w pamięci brutalne sceny i Pan H.
-
rodion19
2011/09/20 22:38:08
@Klapserka inny niż w "Pulp fiction" pod tym względem, że tutaj jest całkowicie łysy ;D A tak na poważnie w filmie recenzowanym ma jakby 2 osobowości - na co dzień przykładny ojciec w sweterku i okularkach, a w sytuacjach nadzwyczajnych... No właśnie ten drugi, którego jest w filmie sporo. Rzecz w tym, że on nie do końca jest pozbawionym skrupułów madafaką. Dosyć skomplikowana postać, za co właśnie tak wysoka ocena filmu przeze mnie.

@Maya to aż tak dużo było tych brutalnych scen? ;) Kilka na pewno było, ale większość filmu to gra psychologiczna bardziej niż katowanie widza katiuszami.
-
Gość: Maya, *.aster.pl
2011/09/21 00:31:42
Ja nie napisałam, że było dużo ;).
Te co były, to utkwiły, ale nie dlatego, że były brutalne, choć dla mnie były, tylko ze względu na to, że stanowiły element tej gry psychologicznej, o której wspominasz. Zresztą niezbyt skuteczny element ;).
-
Gość: martineden, 83.142.207.*
2011/09/21 08:14:12
nie słyszałam o tym filmie wcześniej, ale po tym co piszesz może być ciekawie, lubię filmy, które odchodzą o gatunków i schematów ;) chyba obejrzę
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u