Blog > Komentarze do wpisu

Ong Bak

Doprawdy przedziwny jest początek tego filmu. Kilkunastu chłopa wysmarowanych mąką po całości gapi się na ogromne, rozłożyste drzewo. W końcu zrywają się, dosłownie rzucają na nie i wspinają coraz wyżej lub niżej. Bo trzeba nie tylko uważać, żeby samemu z niego nie spaść, ale i pilnować, żeby nikt nie zafundował ci bolesnego upadku. Po kilku minutach przychodzi przełom – jeden z nich ściąga z korony drzewa flagę, ale to dopiero połowa sukcesu, bo do pełnego wykonania zadania musi jeszcze szczęśliwie zejść. Po słowach „Zrzućcie go!” wnoszę, że nie będzie to wcale łatwe zadanie.

Kilka kolejnych minut później ze świątyni ktoś kradnie świętą głowę świętego posągu Buddy. Posąg Ong Bak to dla wioski największy skarb, więc jej mieszkańcy są tą zuchwałą kradzieżą bardzo zmartwienie. Wtem, jak grom z jasnego nieba, spada im na głowę Ai Bak Tim, ten sam chłopak, który wygrał niedawne zawody wspinania się. Obiecuje odnaleźć resztą posągu i przywrócić tym samym dobre nastroje w wiosce. Znana jest tożsamość złodziejaszka, więc nie powinno być to znowuż takie trudne. A jednak…

Gdybym wcześniej czytał opis tego filmu na pewno bym się za niego nie zabierał. Poszukiwania świętej głowy jako główny cel podróży brzmią jak jakiś absurd i w gruncie rzeczy w czasie filmu kilka razy naszła mnie taka refleksja. O posągu gada każdy, a jego najbardziej zapalony poszukiwacz jest nawet w stanie oddać własną głowę za głowę posągu. Sic, oni tak na poważnie? – pytam sam siebie. Niestety tak. Dlatego też radzę machnąć ręką na te pierdoły fabularne i po prostu film oglądać. A jest na co popatrzeć.

„Ong Bak” to tak na dobrą sprawę i bez cienia przesady ciąg niezwykle widowiskowych walk spod znaku muay thai. Zapomnijcie o wyczynach Van Damme’a, Seagal’a czy innego Chucka Norrisa. Bohaterowie tego filmu potrafią wykonywać tak wymyślne akrobacje, że bez żadnych przeszkód mogliby zająć kilka odcinków discoverowskiego „Jak to jest zrobione?”. Do głowy by mi nie przyszło, że można robić takie rzeczy z ludzkim ciałem, a tu proszę. Dialogi, aktorstwo, scenariusz – wszystko to nie ma w filmie większego znaczenia. Od początku do końca to efektowność gra w nim pierwsze skrzypce. Szczególnie podobały mi się tzw. kuksańce, czyli jak jeden drugiego paca w głowę. Zresztą najbardziej efektowne sceny powtarzane są 2, a czasami nawet i trzykrotnie. Tak jakby twórcy nie chcieli, żebyśmy cokolwiek przegapili. Namęczyliśmy się, żeby to zrobić, to teraz podziwiajcie z rozdziawioną buźką.

W „Ong Bak”, jak też w większości filmów stricte rozrywkowych, nie ma sensu dumać nad umiejętnościami aktorskimi. Tu się liczy kto dalej wyskoczy, kto wyżej podniesie nogę i ciekawiej ją zadrze. A główny bohater skakał bardzo ładnie, był jednym z dwóch najlepiej skaczących w filmie, wielkie brawa dla niego.

Obejrzałem, bo zasugerowałem się w miarę wysoką oceną na filmwebie oraz przypiętą łatką „thriller”. Co do pierwszej części to się zgadzam aczkolwiek nie mogę dać wyżej niż 7. Film można śmiało łykać bez napisów mimo, że jest nakręcony w jednym z najbardziej egzotycznych języków na świecie. Wystarczy po prostu chwilę popatrzeć i wiadomo o co chodzi. Z thrillera w filmie nie ma nic, więc ktoś mnie oszukał i to poważnie.

Film do piwka – tak bym go określił. Lajtowa produkcja, która jasno daje do zrozumienia, że nie o ambitną fabułę jej chodzi.

Tytuł oryginalny: Ong Bak: Muay Thai Warrior

Rok produkcji: 2003

Reżyser: Prachya Pinkaew

Obsada: Tony Jaa, Pumwaree Yodkamol, Mum Jok Mok

Gatunek: Akcja

Ocena: 7/10



wtorek, 30 sierpnia 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2011/08/31 13:20:43
Oj, to na pewno nic dla mnie w takim razie...
-
rodion19
2011/09/01 00:37:15
A co nie lubisz piwa? To może być do soku czy chipsów ;)
-
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2011/09/01 10:12:11
Hm.... Jeśli dorzucisz do tego miłe towarzystwo, to mooooooże się skuszę:) Pod warunkiem, że piwo, chipsy i towarzysz zajmą mnie tak, że nie będę musiała patrzeć w ekran:D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u