Blog > Komentarze do wpisu

Święci z Bostonu II - Dzień Wszystkich Świętych

Najprościej rzecz ujmując, ludzie dzielą się na dwa rodzaje. Na gaduły i na ludzi czynu. Większość ludzi to gaduły. Jedyne, co potrafią, to gadać. Ale kiedy przychodzi co do czego, właśnie ludzie czynu odmieniają świat. A kiedy to robią, odmieniają też nas. I dlatego nigdy o nich nie zapominamy. A kim ty jesteś? Będziesz tylko gadał, czy się postawisz i coś z tym zrobisz?



Pierwsza część filmu, o której nota bene nie można zapomnieć wspominając o tym filmie, była bardzo atrakcyjna. Mimo, że motyw „brania” sprawiedliwości w swoje ręce i wymierzania jej tym, którzy wywinęli się wymiarowi sprawiedliwości jest stary jak świat to filmowi nie przeszkodziło to w żadnym stopniu w odniesieniu niemałego sukcesu. Na kontynuację jakoś jednak niespecjalnie czekałem. Skoro już się jednak pojawiła na horyzoncie to w sumie pomyślałem, że nie zaszkodzi sprawdzić. Może aż tak zła nie będzie.

Po przesiedzeniu tych 2 godzin przed ekranem, mocno już zniesmaczony czy raczej zobojętniony (bo zniesmaczony to byłem na samym początku) postanowiłem, że napiszę tę recenzję choćby po to, by obsmarować głównego śledczego w sprawie, a w zasadzie główną, bo to agentka specjalna Eunice Blomm – kobieta. Ta postać jest niemal kwintesencją tej części. Każdy, kto oglądał jedynkę na pewno przyzna mi rację, że Wiilem Defoe i jego genialna rola lekko zbzikowanego gliny to jeden z jej największych plusów. Zauważyli to także twórcy drugiej części i zapragnęli całą tę postać przerzucić na grunt żeński, w efekcie czego dostajemy niemal identyczną kalkę bohatera granego przez Defoe.  Nie mam nic przeciwko Julie Benz, która gra tę rolę, co to to nie. Fajna babka, szczególnie fajna jako delikatna serialowa pani Dexterowa. Tu natomiast jej gra jest sztuczna, ruchy żałosne, a całość można określić jedynie jako znacznie gorszą wersję Defoe. Po prostu ma się ochotę wyłączyć telewizor za każdym jej wejściem i kolejnymi popisami. Jedyny plus to, że czasami ładnie się prezentuje na tle brzydkich mord innych detektywów.

I tak jak wspomniana już pani agentka, tak i cała masa patentów została tu najzwyczajniej w świecie skopiowana z poprzedniego filmu. Większość, jeżeli nie wszystkie, oczywiście ze skutkiem mizernym. To normalne, że następna część powinna kontynuować tradycję ze wcześniejszej, ale powinna też to robić z głową, bardziej elegancko, z polotem i dodać też coś od siebie, a nie tak po chamsku. Ta część najogólniej mówiąc nie ma pałera. Patrzę na kolejne strzelaniny i modlitwy braci, ale patrzę obojętnie. Nie będzie chyba spoilerem, jeżeli wspomnę, że w każdej z bodajże 3-ech akcji bracia po prostu idą przed siebie kładąc trupa za trupem w slow motion (oczywiście), a żadna z dziesiątek kul wystrzeliwanych w ich stronę nie dosięga celu. Dużym spoilerem nie będzie też chyba wyjawienie, tego co wiadomo od początku, czyli od chwili wyruszenia braci w miasto, a mianowicie, że ich ojciec nie biorący do tej pory udziału w wyprawie w decydującym momencie wkroczy i uratuje im dupę.

Im więcej się zastanawiam tym niższą ocenę mam ochotę wystawić temu filmowi, a w sumie nie jest tak źle jak na średniaka. Pochlebnie można wyrazić się o odniesieniach w dialogach do innych filmów („Ścigany”, „Azyl” czy wreszcie „Akcja na Eigerze”). Sceny o zabarwieniu humorystycznym też podnoszą poziom, chociaż na akcje w rodzaju akcji z kotem z pierwszej części nie ma co liczyć. Rocco pojawia się w kilku scenach, głównie w retrospekcjach, ale szału nie ma.

No i na koniec decydujące pytanie – czy warto obejrzeć, jeżeli nie widziało się jedynki? Warto, jeżeli mieszkasz w pieczarze i nie masz dostępu do filmu z 1999 roku. Może brak znajomości poprzedniego filmu wzbudziłby we nie jakieś większe zaciekawienie podczas oglądania tej części. Mogę tylko gdybać, bo jedynkę obejrzałem, nie cofnę już tego, nie żałuję, a w dodatku polecam.

Zaniżyłem ocenę o jedno całe oczko za samą końcówkę, w której próbowano coś mi wmówić, ale tego nie kupiłem i się jeszcze zdenerwowałem do tego. Także jak macie możliwość to najlepiej wyłączyć film na te 5 minut przed końcem.

 

Aha, tagów nie ma, bo mi blox mówi, że już i tak jest za dużo. Także dopóki się nie zorientuję o co im biega notki będą bez tagów.



Tytuł oryginalny: The Boondock Saints II: All Saints Day

Rok produkcji: 2009

Reżyser: Troy Duffy

Obsada: Norman Reedus, Sean Patrick Flannery, Julie Benz, Billy Connolly 

Gatunek: Sensacyjny

Ocena: 5+/10

piątek, 15 lipca 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u