Blog > Komentarze do wpisu

Uwolnienie

Taki spływ kajakowy to musi być super sprawa. Wsiadasz w samochód, jedziesz z dala od cywilizacji, a potem kajak i zapominasz o bożym świecie na kilka dni, ekscytując się „surową” naturą oraz nietkniętym przez ludzkie łapska krajobrazem. Sam nigdy nie brałem udziału w spływie i wiele wskazuje na to, że po tym filmie również szybko na kajaki się nie wybiorę.

A czterech gamoni się wybrało… Korzystając  z tego, że może być to jedna z ostatnich okazji na spływ kajakiem ta narowistą rzeką (są plany wybudowania na niej tamy) wybierają się w kolejną wielką przygodę po dziczy. Tyle, że ci gamonie to nie byle chłystki, a raczej dojrzali panowie, którzy wcześniej kajak widzieli nie tylko na wystawie sklepowej. Z dala od żon postanowili wypocząć sobie nad wodą, a przy okazji upić się albo na odwrót (1 twardziel nie pił, nie wiem o co mu chodzi). W każdym razie, mimo pięknych krajobrazów, gołym okiem widać, że „Uwolnienie” to nie jest film przyrodniczy i w pewnym momencie zaczyna się „coś” dziać.

Do czasu „tego” momentu paczka sobie żartuje, urządza małe polowanka, ogniska, nawet wzajemnie się straszą. Słowem – można im pozazdrościć. Później jest już mniej wesoło, a jedną sprawę komplikuje druga, a potem jeszcze kolejna. Tak jak każdy normalny człowiek są zdezorientowani i skołowani całą sytuacją, nie ma już mowy o powrocie do zabaw. Dochodzi nawet do konfliktów we własnym gronie.

Nie można mieć żadnych zastrzeżeń do sposobu, w jaki rozplanowano poszczególne części filmu. Początkowa sielanka nie jest jakoś przesadnie wydłużona, a umiejętnie otwiera historię. W następnej części akcji też nie ma specjalnie dużo. Cały film może się nie wlecze, ale bije od niego chłodem i surowością, dużym realizmem. Nie ma tu też, co idzie in plus, żadnych wyolbrzymionych akcji w stylu Supermana, nie ma żadnego koloryzowania. Całość przypomina historię, która mogła lub się nawet zdarzyła.

Aktorzy mimo, że nie są ładni (żadnej kobiety!) to „ładnie” grają, jak najbardziej poprawnie. Oprawie muzycznej się nie wsłuchiwałem, nie wiem nawet czy w tym filmie istnieje, ale dźwięki spiętrzonej wody stanowiły bardzo miłe dźwięki dla ucha. Blisko 40-letnie „Uwolnienie” jest filmem, który bez zbędnego szarżowania ma do opowiedzenia ciekawą historię. W zasadzie trudno powiedzieć, czego mi w tym filmie zabrakło, ale obejrzeć warto.

 

Tytuł oryginalny: Deliverance

Rok produkcji: 1972

Reżyser: John Boorman

Obsada: Burt Reynolds, Jon Voight, Ned Beatty, Ronny Cox

Gatunek: Dramat

Ocena: 7/10

piątek, 17 czerwca 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u