Blog > Komentarze do wpisu

Wyrok w Norymberdze

Norymberga – rok 1935. Z rozkazu wodza III Rzeszy, Adolfa Hitlera ogłoszone i wprowadzone w życie zostają tzw. ustawy norymberskie. Zakazują one między innymi zanieczyszczeń rasowych, mieszania ras, czyli w praktyce jakiegokolwiek kontaktu czystej i najwyższej rasy aryjskiej z plugawym i najniższym w hierarchii narodem żydowskim. Każdy taki kontakt jest bezwzględnie ścigany, a potem surowo karany, nierzadko karą śmierci. Norymberga – rok 1945. Początek procesów norymberskich mających na celu sprawiedliwe osądzenie zbrodniarzy hitlerowskich wliczając w to także lekarzy, sędziów czy urzędników państwowych. "Sprawiedliwe" mimo, że wiele osób chętnie widziałoby ich trupem bez żadnego procesu.

To właśnie sędziowie oraz przedstawiciele ministerstwa sprawiedliwości są bohaterami „Wyroku w Norymberdze”. Przez cały film jesteśmy świadkami sądzenia 4 spośród kilkuset osób oskarżonych przez powojenne sądy o zbrodnie przeciwko ludzkości czy masowe mordy. Spośród tych 4 osób przed szereg zdecydowanie wysuwa się jedna z postaci – Ernst Janning, minister sprawiedliwości w świcie fuhrera. Człowiek bez wątpienia o bardzo interesującym profilu, autor wielu książek naukowych, w tym podręczników uczelnianych, ceniony prawnik, który jednak w momencie objęcia władzy przez Hitlera nie tylko się nie wycofał, ale i bez reszty podporządkował jego poleceniom.

Zmylił mnie krótki opis, gdyż spodziewałem się raczej, że będzie on traktował o najsłynniejszym z 13 procesów norymberskich, w którym sądzono takie niechlubne sławy jak Goring, von Ribbentrop, Frank czy Hess. Okazało się, że to prawnicy zasiadają na ławie oskarżonych w filmie. Później pomyślałem, że to może i nawet lepiej, że nie ma głośnych nazwisk, bo przecież wina przywódców SS, Gestapo czy innych najbliższych współpracowników Hitlera była absolutnie niepodważalna. Natomiast sędziowie, którzy tworzyli prawo w tamtym czasie czy też wydawali decyzje „zalegalizowujące” zbrodnie wtedy dokonywane, nie mieli już w tym tak głębokiego udziału, a ich ręce nie były splamione krwią w takim samym stopniu jak reszty zbrodniarzy wcześniej wymienionych. W dalszym ciągu są winni, ale ich wina jest często bardzo sporną kwestią a i dowodów na nią jest mniej.

„Nic o tym nie wiedzieliśmy” – słowa, które możemy usłyszeć niemal od każdego oskarżonego na tamtej Sali, ale jest to wymówka także i większości narodu niemieckiego. Jakim cudem można nie zauważyć śmierci 6 mln osób?! Przepełnione wagony kolejowe, brutalne porwania czy tajemnicze zniknięcia setek tysięcy osób – znajomych, sąsiadów, członków rodziny i cała sieć obozów koncentracyjnych – tego nie sposób przeoczyć nawet się tym nie interesując. W podobnym tonie wypowiada się Janning, sam siebie w zasadzie oskarżając, a jego oświadczenie jest nota bene jednym z najlepszych momentów w filmie.

Całość trwa coś koło 3 godzin zegarowych, więc całkiem niemało. Z pełną świadomością muszę przyznać, że ogląda się ją jednym tchem. Efekt psuje nieco wątek znajomości głównego sędziego z pewną Niemką (w tej roli Marlene Dietrich), który przeplata się z wydarzeniami z sali w Pałacu Sprawiedliwości i nieco zwalnia żywe tempo filmu. A to właśnie te wydarzenia, podobnie jak w każdym dramacie sądowym, są jego niezaprzeczalną zaletą. Znakomite dialogi, świetna gra aktorska (w szczególności wymienionego Burta Lancastera w roli ministra oraz Maximilliana Schella w roli obrońcy) i bardzo żywiołowa konfrontacja na linii obrona-oskarżyciel.

Film ma już bagatela pół wieku i był jednym z pierwszych, który podejmował tę problematykę. Przy okazji rozejrzałem się za innymi obrazami i ku mojemu zdziwieniu wiele ich nie znalazłem. Oprócz tego są jeszcze ze 2 czy 3 filmy o tym wydarzeniu, a recenzowany przeze mnie „Wyrok w Norymberdze” postawił poprzeczkę tak wysoko, że nie wiem czy któryś z nich będzie ją w stanie przeskoczyć. Nawet gdyby spojrzeć na to w szerszej perspektywie, jako na gatunek to tylko „12 Gniewnych ludzi” może z nim rywalizować o palmę najlepszego dramatu sądowego.

Nie wyczerpuje on tematu, bo temat jest niemal niewyczerpywalny, ale podejmuje najważniejsze z kontrowersji i aspektów, które powinien. Bardzo realistycznie przedstawia działania nie tylko wyżej postawionych w społeczeństwie niemieckim, ale i reakcje zwykłych obywateli na to, co się wtedy działo. A wszystko to w formie ożywionej dyskusji na sali sądowej.

P.S. Nie wiedzieć czemu nazwiska w filmie nie pokrywają się z tymi prawdziwymi

 

Tytuł oryginalny: Judgment at Nuremberg

Rok produkcji: 1961

Reżyser: Stanley Kramer

Obsada: Spencer Tracy, Maximillian Schell, Burt Lancaster, Marlene Dietrich

Gatunek: Dramat sądowy

Ocena: 9/10



poniedziałek, 02 maja 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Michał, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/07 09:41:59
Ten film muszę koniecznie obejrzeć, choćby ze względu na obsadę. Pozdrawiam.
-
kukok
2011/05/21 13:48:02
film widziałem dawno dawno, ale silnie pamiętam z niego trzy rzeczy:
-rolę M.Clifta
-świetnie zainscenizowaną zmianę języka, którym mówią bohaterowie z niemieckiego na początku filmu, na angielski
-oraz to, że film jest rewelacyjny i trzyma w napięciu jak starszy "Świadek oskarżenia", też z M. Dietrich
-
kamysto
2011/06/17 19:22:03
Mi się Wyrok w Norymberdze tak bardzo nie podobał, chociaż podchodzę z szacunkiem do tego filmu.

pozdrawiam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u