Blog > Komentarze do wpisu

Jestem numerem cztery

Tej recenzji w ogóle być nie powinno. Nie dlatego, że nie ma materiału na nią, ale dlatego, że film jest tak niskich lotów, że nie powinno się nad nimi zbyt długo rozwodzić. Niemniej jednak obiecałem sobie, że zrecenzuję wszystkie filmy z listy, która pojawiła się na blogu na początku roku. I tak też będzie. Na razie jest niestety 2:0 dla reszty świata, bo „Jestem numerem cztery” przedstawia podobny poziom co pierwszy z filmów – „The Resident”.

Okej, jak już zapewniłem o swojej miłości do filmu to mogę z czystym sercem przejść do argumentów, czyli obsmarowywania i wypunktowywania minusów. Chociaż może warto się zastanowić czemu akurat ten film jest nieudany, bo co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Albo nie – lepiej byłoby pomyśleć bądź przypomnieć sobie czemu czekałem na ten film z takim utęsknieniem. Być może zachęcił mnie zwiastun, ale w tej chwili nie mam siły się już nim katować i tego sprawdzać.

Gdybym miał z 10 lat mniej na karku lub tylko 10 wiosen i właśnie przystępował do sakramentu I-szej komunii świętej to „Jestem numerem cztery” by mną zawładnął bez dwóch zdań. Jest dużo akcji, efektów specjalnych i drużyna futbolowa, której członkiem zawsze chciałem być (zakładamy teoretycznie). No to o co chodzi? A o to, że to film schematyczny do szpiku kości i gdyby pokuszono się o wycięcie scen powszechnie śmierdzących powtarzalnością to prawdopodobnie nie zostałoby nic. Film zrobiony dla kasy, który nawet przez moment nie stara się udawać, że tak nie jest.

Jedną z jego większych zalet wad jest fakt, że to tak naprawdę wstęp, prolog do następnych możliwych kontynuacji – ekranizacji książek na podstawie których go nakręcono. I tak np. cała nasza wiedza po seansie zamyka się w dosłownie kilku słowach dotyczących fabuły i głównego bohatera. Było ich 9. Musieli uciekać z innej planety, która została zniszczona przez bandę dziwolągów. Schowali się na Ziemi, a wraz z nimi przybyli na nią dziwolągi, którzy na nich polują „one by one”. Nie wiadomo po co. Najwidoczniej tak musi być i już. Albo miało to zostać wytłumaczone w następnych filmach, które być może nigdy nie powstaną.

Aha, nasz John Smith, oznaczony numerem „4” a obecnie numero uno na liście dziwolągów, posiada także ponadnaturalne moce, których się dopiero uczy. Tuła się z miasta do miasta, a w nowej szkole poznaje stały skład amerykańskich filmów młodzieżowych, tj. twardzieli z drużyny futbolowej, z którymi oczywiści wchodzi w otwarty konflikt, kujona gnębionego przez tych osiłków oraz piękność, byłą dziewczynę twardzieli. A on sam musi w dodatku zmagać się z tym swoim przekleństwem, mocami, których przecież nikt nie może u niego odkryć, a w szczególności dziwolągi.

Niezbyt przekonujące efekty specjalne (na czele z komputerowymi chimerami), aktorstwo na najniższym poziomie i wiele, wiele innych. Mógłbym tak wymieniać dosyć długo i gnębić to filmidło, ale nie ma to większego sensu, bo jak jest koń każdy widzi. Próbuję znaleźć jakieś plusy, ale nie umiem dlatego z miłą chęcią posłuchałbym jakiś waszych propozycji. Znalazłem jeden i to naciągany, dzięki któremu ocena jest i tak wyższa niż być powinna, a mianowicie, że film mi szybko zleciał. Trudno to jakoś racjonalnie wytłumaczyć, ale tak było i dlatego numer cztery jesteś dla mnie co najwyżej 4 i pół.



Tytuł oryginalny: I Am Number Four

Rok produkcji: 2011

Reżyser: D.J. Caruso

Obsada: Alex Pettyfer, Timothy Olyphant, Teresa Palmer, Dianna Agron

Gatunek: Sci-fi (?)

Ocena: 4+/10



sobota, 14 maja 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Dah-Ridah, *.dynamic.gprs.plus.pl
2011/06/04 22:15:54
Kratos, proszę Cię, odpuść sobie oglądanie takich słabych filmów, tyle dobrego kina w około.
-
rodion19
2011/06/05 14:29:13
W życiu trzeba wszystkiego spróbować. Gdybym wiedział, że to takie gówno, to bym się nie pokusił o jego oglądanie, proste. Niestety ja muszę wszystko sam sprawdzić, co by to nie było, skoro już się tym zainteresowałem ;]
-
Gość: martineden, 83.142.207.*
2011/08/07 14:42:28
film idealny do puszczenia sobie z letorem i np posprzatania kuchni lub innej równi fascynującej czynności, nie trzeba nawet za często na monitor spogladać, wiadomo o co kaman ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u