Blog > Komentarze do wpisu

Śniadanie u Tiffany'ego

Holly to typowa kobieta. Trajkocze jak najęta, zwinnie manipulując przy tym każdym biednym mężczyzną, który jest akurat w pobliżu, a jedyne czym można ją chociaż na chwilę przymknąć i co na pierwszy rzut oka najbardziej się dla niej liczy jest bogactwo – rożnego rodzaju świecidełka, wszelaka biżuteria i pławienie się w luksusie. Wniosek – nie jesteś bogaty to nie ma co liczyć na jej uwagę. Oskubywanie facetów to dla niej coś w rodzaju sposobu na życie. Kiedy uważa, że ma dość (ona, nigdy ten ktoś drugi) to po prostu zamyka się w domu zostawiając swojego sponsora za drzwiami i denerwując przy tym za każdym razem swojego azjatyckiego sąsiada z góry. Zresztą bardzo pieszczotliwie nazywa ona tych sponsorów „szczurami’. Bardzo subtelnie.

Sytuacja zmienia się nieco po wyprowadzce nowego sąsiada. Nie jest on ani bogaty ani nawet nie daje się tak łatwo zmanipulować. Holly traktuje go jak zwykłego kolegę, bo wiadomo, że na boku czeka na nią kilku przyjemniaczków.

Z ciężkim bólem serca muszę przyznać, że wady płci pięknej ucieleśnione w postaci Holly są nieco przerysowane i wyolbrzymione.  Znajomość listy 50 najbogatszych Amerykanów czy przyjęcie z udziałem „szczurów” i „super szczurów” to najlepsze tego przykłady. Zresztą to nie jest tak, że Holly to jakiś typ zołzy, która robi to co robi z pełną premedytacją łamiąc przy tym kolejne serca facetów na swojej drodze. Wie czego chce, ale z drugiej strony trudno raczej robić to bez świadomości. Nie byłoby Holly bez Audrey Hepburn, a sam film zapewne też nie zdobyłby takiego uznania jak obecnie. Jej rola jest po prostu genialna. Gra z taką lekkością, wyczuciem i naturalnością, że trudno byłoby ją „przebić”. Ten „drugi” jest grany przez późniejszego odtwórcę roli samego Hannibala Smitha z serialu „Drużyna A”.

Przy okazji „Śniadania u Tiffany’ego” obowiązkiem recenzenta jest wspomnieć o muzyce i piosence „Moon River” w szczególności, która jest nieodłącznie kojarzona z filmem. Reżyser ponoć chciał nawet wyciąć scenę, w której słodka Hepburn śpiewa w oknie tę piosnkę na co aktorka zagroziła, że w filmie nie wystąpi w ogóle. I bardzo dobrze, że się postawiła, a pan reżyser uległ, bo dzięki temu dostajemy jedną z lepszych scen w filmie.

Ucieczki przez okno do sąsiada, „Moon River”, wyklinający Azjata i oczywiście tytułowy sklep u Tiffany’ego to w mojej opinii najbardziej charakterystyczne sceny tego obrazu. Film nie zrobił na mnie ogromnego wrażenia, ale pozostawił po sobie jak najbardziej dobre. Nakręcony w roku 1961 jest protoplastą gatunku i choćby z tego względu należą mu się laury. To z niego korzystać będą później z lepszym lub gorszym skutkiem inne produkcje.

 

Tytuł oryginalny: Breakfast at Tiffany's

Rok produkcji: 1961

Reżyser: Blake Edwards

Obsada: Audrey Hepburn, George Peppar, Martin Balsam

Gatunek: Melodramat

Ocena: 7/10

środa, 06 kwietnia 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/04/06 21:22:13
Upsss. Chyba inny film oglądaliśmy:)))) Holly naprawdę jest Twoim zdaniem typową kobietą? Jej przeszłość też jest typowa? Ona szuka bogatych mężczyzn, a kolega uczciwie pracuje? Oglądałeś film z Audrey Hepburn czy może powstał jakiś remake, w którym wszystko pozmieniano? Zrozumiem, jeśli nie zaakceptujesz tego wpisu:))))
-
rodion19
2011/04/06 21:36:18
Rimejk? Nie, ten stary chyba oglądałem, bo kolory były takie brzydkie jeszcze jakby to dawno było, kobiety były złe, a faceci biedni i do tego szczury ;D
-
ratyzbona
2011/04/06 22:21:44
Ja lubiłam Śniadanie u Tiffanego póki nie przeczytałam książki. I wtedy zrozumiałam że postać Holly została zaplanowana zupełnie inaczej - ta słodka trzpiotka, istotka w okół której kręci się wszystko i nic jednocześnie, istota z jasno wytyczonymi planami a jednocześnie zupełnie bez planów, coś pomiędzy zołzą a kobietą którą wszyscy chcą się zaopiekować - to wszystko wypada zupełnie inaczej gdy powieść zmierza ku złemu zakończeniu. Gorzej kiedy wszystko kończy się radośnie w strugach deszczu. Bo tam nie ma miejsca na nic więcej - na żadne żyli długo i szczęśliwie. Ja lubię ten film ale daleka jestem od zachwytów. Moim zdaniem popularność tego filmu wynika z obrazów jakie niesie - Holly w małej czarnej, łapanie kota w strugach deszczu, wspomniana piosenka. No i nie zliczona ilość produktów marketingowych która wykorzystuje obrazki z tego filmu
-
2011/04/08 07:43:19
Rodionie, obejrzyj to jednak jeszcze raz. Holy to dziewczyna, która ucieka od niezbyt ciekawego życia, które jest jej przeznaczeniem. Ucieka nie tylko dosłownie, ale przede wszystkim mentalnie. Dlatego przyjmuje pewną role. A ten biedny facet to męska dziwka - zresztą również ma on swoje powodu, żeby takim być. Otoczka jest oczywiście taka jaka jest: piękni ludzie, piękne stroje, zabawa, radość, wszechogarniająca pustota. Ale to tylko otoczka.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u