Blog > Komentarze do wpisu

Grizzly Man

Timothy Treadwell chciał być niedźwiedziem. Żyć z dala od ludzi i cywilizacji, być samowystarczalnym, tworzyć z naturą jedną integralną część. Timothy Treadwell był czubkiem.

Na swoją siedzibę wybrał osiedla niedźwiedzi  grizzly na Alasce, jednych z najbardziej niebezpiecznych zwierząt, jakie zamieszkują obecnie nasz glob.  Niebezpieczne, bo nieprzewidywalne, potężne i niezbadane. I właśnie wszystko to zachęciło Treadwella do corocznych ekspedycji, których w sumie było aż 13. Ten blond włosy maniak twierdził, że jego misją jest ochrona tego gatunku zwierząt, pokazanie, że można wejść z nimi w symbiozę, żyć jak z ludźmi (a nawet lepiej) i je pokochać.

„Grizzly Man” to niezwykły dokument. Większość ujęć kręconych było przez samego zainteresowanego, całość zaś zebrał do kupy, poskładał i opatrzył stosownym komentarzem sam Werner Herzog.  Na początku nazwałem Tima „czubkiem” i absolutnie się z tego nie wycofuję. Pierwsze moje skojarzenie to takie, że oto oczom moim ukazał się nasz szalony Gracjan, paradujący gdzieś ze swoją kamerą na odległym lądzie. Obaj mają podobne buźki i podobnie też się zachowują. Treadwell w tym, co robi jest niesamowicie autentyczny. „Kocham mojego liska chytruska! Kocham go!” „ Uwielbiam te zwierzęta i mógłbym za nie nawet umrzeć”. Te słowa i kilka w podobnym tonie przewijają się w filmie masę razy przez co wywoływały we mnie dosyć dziwne uczucia. Siedziałem w konsternacji, bo nie wiedziałem czy dać wiarę temu, co widzę. I po jego obejrzeniu dalej nie wiem czy ta postać jest udawana czy „szczerze rzeczywista”. Na pierwszy rzut oka przypomina osobę mówiąc delikatnie – mało odpowiedzialną, a bardziej dosadnie – lekko upośledzoną. No bo kto tak na dobrą sprawę przy zdrowych zmysłach z własnej woli zechciałby zamieszkać przez kilka miesięcy w roku z niedźwiedziami gdzieś daleko od normalnego domu? Próbował je oswoić, a po tych kilku spędzonych z nimi latach uważał je za swoich pełnoprawnych przyjaciół. Takich, którzy go zrozumieją i wysłuchają. Ktoś by powiedział – toż to absurd i miałby rację.

Nieoceniona jest tu rola narratora. Herzog nie prowadzi zwykłej narracji, ocenia zachowanie „Grizzly Man’a”, często kwestionuje jego słowa i się z nimi nie zgadza. Robi to oczywiście tylko dla nas widzów, bo obaj panowie nigdy się tak naprawdę nie spotkali i nigdy już tego nie zrobią. Treadwell zginął wśród swoich można by powiedzieć. Potężny kilkutonowy niedźwiedź rozszarpał bestialsko jego wraz z dziewczyną, która mu akurat towarzyszyła.

Czy jego śmierć poszła na marne? Absolutnie nie. Dla nas zostawił „jedynie” unikalne i niepowtarzalne ujęcia przyrody. Dla niego życie wśród tych stworzeń było prawdziwym błogosławieństwem i szczęściem. Do pewnego momentu prowadził normalne, przeciętne życie. Potem wszystko się spsuło, stoczył się niemal na dno, a Alaska została jego wybawieniem, jego jedyną alternatywą. Dzięki niej odżył, złapał wiatru w żagle i stał się nowym człowiekiem, do reszty pochłoniętym przyrodą. Szukał nici pojednania, związku człowieka z naturą, ale moim zdaniem nieco przesadził. Natura była, jest i będzie nieokiełznana i prędzej czy później musiało się to tak skończyć jak się skończyło. Wszedł na bardzo grząski grunt, naruszył odwieczne prawa przyrody i dostał za to srogą nauczkę. On był zdania, że te niedźwiadki naprawdę pałają do niego miłością i uwielbiają z nim przebywać, ja twierdzę, że miały go raczej w nosie i do czasu były wobec niego obojętne.

Nie mam zielonego pojęcia jak ocenić ten film, najchętniej w ogóle bym tego nie robił. Oceniając go musiałbym w zasadzie ocenić też życie Tima, a to wolałbym ominąć. Sam sobie wybrał takie życie i skoro go nie zmieniał znaczy, że mu się podobało i liczył się z jego tragicznymi konsekwencjami (w zasadzie często to powtarzał). Niepotrzebnie dorabiał do tego taką ideologię. Poświęcił się bez reszty i taki też zostanie zapomniany.

 

Rok produkcji: 2005

Reżyser: Werner Herzog

Obsada: Timothy Treadwell, Werner Herzog, Franc G. Fallico

Gatunek: Dokument

Ocena: 8/10

czwartek, 06 stycznia 2011, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: jj, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/08 04:57:09
oglądałam ten film jakiś czas temu (2 lata? może trochę mniej) i przez jakiś czas po seansie nie potrafiłam myśleć o tym filmie, bez jakiegoś strachu, niepokoju, przerażała mnie myśl o człowieku rozszarpywanym przez niedźwiedzie. a z drugiej strony czułam jakiś niesmak, może przez scenę,w której Treadwell grzebie w niedźwiedziej kupie. w każdym razie dokument zdecydowanie wywiera wrażenie.
-
Gość: edit, *.master.pl
2011/07/15 18:51:31
oglądałam ten film 2 razy i mogałbym jeszcze raz, bardzo mi się podobał...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u