Blog > Komentarze do wpisu

Con Air - Lot skazańców

Cameron Poe to zasłużony dla kraju wojskowy. W krótkiej scenie początkowej widzimy jak cała jego dotychczasowa kariera zostaje zaprzepaszczona, co by nie mówić – nie z jego winy. Kilku zbirów w barze zaleca się do jego żony, a że Cameron stoi im na przeszkodzie… Marine oczywiście wygrywa w konfrontacji 3 na 1, przegrywa natomiast na sali sądowej. Trafia za kraty na 8 wcale niedługich lat.

To nie w więzieniu dzieje się właściwa akcja filmu, a w samolocie, też z więźniami. Cameron otrzymuje w końcu upragnione zwolnienie warunkowe, w końcu zobaczy córkę, która urodziła się już podczas jego pobytu w pace. Na jego nieszczęście, oj jakie straszne nieszczęście, zostaje wrzucony do jednego samolotu z największymi degeneratami USA przewożonymi do innych więzień. Ci z kolei wpadają na genialny pomysł przejęcia pojazdu, a zabawa się dopiero zaczyna.

Rozpędziłem się z tym opisem, że może mi weny nie starczyć na resztę recenzji. Z jednej strony akcja, z drugiej bezsensowny bełkot. Są wybuchy, ktoś tam kogoś raz na jakiś czas zarżnie, są utarczki słowne między więźniami – jak dla mnie zdecydowanie najlepszy element z wymienionych. Dialogi są bardzo nierówne. In plus zaliczyć należy na pewno humor, in minus całą głupią gadkę dzielnego wojaka i jego „nienaganną” postawę, bez której nie byłoby tego filmu. W jego rolę wcielił się nikt inny jak Nicolas Cage. Nie zaprezentował się ani źle ani dobrze, średnio raczej, czyli jak na niego to wspiął się na wyżyny swoich umiejętności.

Lista błędów w fabule jest podejrzewam dłuższa niż liczba nazwiska u Wildsteina. Jakim kretynem trzeba być, żeby do jednego samolotu wpakować największych gwałcicieli, seryjnych morderców i handlarzy narkotyków? A od tego się zaczyna. Z czasem przywykłem już do skrajnego braku realizmu i po prostu przestałem na to zwracać uwagę. Oczywiście do czasu, aż akcja nie przestała mnie nudzić.

Oprócz Cage’a w obsadzie świetny John Malkovich jako genialny psychopata, irytujący John Cusack (ten koleś nie jest już chyba mnie w stanie zaskoczyć) i Steve Buscemi na deser, „miszcz” ról drugoplanowych, który i tutaj pozamiatał w roli niezrównoważonego i nieobliczalnego mordercy. Dobrze zagrało jeszcze kilku anonimowych murzynków, których nie pamiętam z nazwiska. Ogólnie załoga samolotu spisała się bardzo dobrze, cała ekipa pościgowa wręcz przeciwnie.

Dobry film akcji z tradycyjnie skopaną końcówką i kilkunastoma wpadkami. Przyjemny dla oka, bez brutalności i wulgaryzmów, obejrzeć i zapomnieć.

 

Rok produkcji: 1997

Reżyseria: Simon West

Obsada: Nicolas Cage, John Cusack, John Malkovich, Steve Buscemi

Gatunek: Sensacyjny/Akcja

Ocena: 6+/10

 

środa, 01 września 2010, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u