Blog > Komentarze do wpisu

Eden lake

Po obejrzeniu tego filmu i przeczytaniu z czystej ciekawości kilku recenzji dochodzę do wniosku, że albo mam spaczony gust albo warunki, w jakich ogląda się film mają dużo większe znaczenie niż się przyjmuje. Jako, że wolę myśleć o sobie, że gust mam niezły to założę od razu, że chodziło o warunki. Zdecydowana większość recenzentów określiła Eden Lake, jako film co najmniej dobry, podczas gdy ja widzę go raczej jako gniota. Po części pewnie chodzi też o to, że bieganie po lesie i stopniowe zarzynanie się, a także zabawa w podchody i chowanego nigdy nie były moim ulubionym motywem w filmach. W życiu też zresztą. No chyba, że podszyte jest to nutką niepokoju i napięciem. Tutaj nie jest.

Młoda para wyjeżdża na wymarzone wczasy do miejsca zatytułowanego „Eden Lake”. Miejsce przypomina jakiś rezerwat na odludziu z obowiązkowym lasem i jeziorkiem. W broszurze reklamowej zapewne nie było wzmianki o grupce kilku hałaśliwych nastolatków. Dzięki ich „zasłudze” dwójka zakochanych szybko zda sobie sprawę, że słowo „Eden” w tym przypadku spokojnie można zamienić na „Hell”.

Na początku rzeczywiście są „tylko” hałaśliwi i złośliwi, potem już wręcz sadystyczni i bezlitośni. „To tylko banda rozwydrzonych 12-latków, którymi nie warto zawracać sobie głowy i psuć urlopu”. Główny bohater nawet nie ma pojęcia jak srogo będzie się mylił co do tych słów.

Eden Lake próbuje przemycić i pokazać bardzo ważny problem dzisiejszych czasów. Ten problem to niewłaściwe wychowanie, brak wzorców oraz zainteresowania rodziców dziećmi, co owocuje zwiększającą się z roku na rok przestępczością wśród nieletnich. W filmie samowolka doprowadziła do wręcz ekstremalnego przypadku. W życiu fenks gad jest nieco bardziej kolorowo i rzadziej dochodzi do tego typu sytuacji. Moim, a jakże, skromnym zdaniem reżyser za mało niestety nakreślił i wyeksponował ten problem. Powiedziałbym nawet, że wykorzystał go do promocji filmu, którego głównym celem jest ukazanie brutalności i bestialstwa. Nie trzeba było przecież koniecznie pokazywać krwi i flaków, żeby zainteresować tematem. A tak w moim odczuciu odwracały one uwagę od głównej treści filmu. Filmu, który oglądałem z wielkim niesmakiem i obrzydzeniem.

Niby takich scen za dużo nie ma, przez większość wesoła gromada biega za sobą, ale tych kilka to o kilka za dużo. Że nie wspomnę już o głównej bohaterce, która z minuty na minutę jest coraz bardziej ubabrana w gównie. Bardziej komicznie wygląda chyba tylko na plakacie, gdzie bardziej przypomina drewnianego manekina niż pełnowartościową młodą dziewczynę.

Jeżeli ktoś myślał, że zabraknie miejsca na plusy to jest w błędzie. Jest ich dużo mniej niż powinno być, ale jednak są. Realizm przede wszystkim. Bohaterom można na pewno jedno przyznać – zachowują się jak ludzie w ekstremalnej sytuacji, a nie jak banda oszołomów czy ponadludzi. Nie latają po drzewach, nie posiadają oczu dookoła głowy czy szóstego zmysłu, są po prostu ludźmi. Chociaż dzieci określiłbym bardziej mianem zwierząt. Plusem jest niewątpliwie zakończenie. Nie będę go zdradzał, więc wspomnę tylko, że zaskakuje, szokuje i napawa lękiem.

Eden Lake tylko liznął temat, który wydaje się bardziej do nakręcenia wstrząsającego dramatu niż filmu grozy bez grozy, a z dużą ilością bebechów i krwi.

 

 

 

Rok produkcji: 2008

Reżyseria: James Watkins

Obsada: Kelly Reilly, Michael Fassbender, Jack O'Connell, Thomas Turgoose

Gatunek: Thriller/Horror

Ocena: 4/10

czwartek, 26 sierpnia 2010, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
spoczi
2011/12/28 00:16:31
Oglądałam, kiedyś. Szybko wypadł mi z pamięci, z czego jestem bardzo zadowolona. Gniot totalny.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u