Blog > Komentarze do wpisu

Przeminęło z wiatrem

Klasyk nad klasykami, a ja go dopiero teraz obejrzałem. Wcześniej nie zrobiłem tego z kilku względów. Po pierwsze jest to melodramat, a rodion takich filmów nie, lubić to nie. Po drugie – czas trwania. 4h bez kilku minut to dla mnie katorga większa niż 40-stopniowe upały. TVP zrobiłaby pewnie z tego jakieś 6 odcinków i mini serial na długie tygodnie, ja zrobiłem sobie tylko 1 krótką przerwę. Nie licząc 2-óch momentów, kiedy lekko mi się przysnęło.

O co się rozchodzi każdy mniej lub więcej chyba wie, bo każdy bardziej lub mniej film zna. Ten kocha tę, tamta tego, a ta tamtego. I nikt nie wie, o co chodzi. Wszystko rozgrywa się na tle wojny secesyjnej w Ameryce pomiędzy południem a północą. Jedni są bogaci, drudzy mają dużo taniej siły roboczej. Czy jakoś tak. Głowna postać w filmie – młodociana Scarlett O’Hara dostaje pod opiekę żonę swojego wymarzonego partnera, który musi udać się na front, by walczyć. W międzyczasie rodzą się jakieś tam dzieci, zostaje zawartych kilka związków małżeńskich, wreszcie ktoś tam umiera. Życie – można by tak najogólniej powiedzieć.

Nie dziwi fakt, że film został owiany taką legendą. Nakręcony bez mała 70 lat temu, pokolorowany, nagrodzony  8 Oscarami, z największymi wpływami na całym świecie, podawany jako przykład na lekcjach historii. Film wielki, bo wszystkiego jest tu więcej niż zazwyczaj. Więcej bohaterów, więcej wątków miłosnych, większe miłosne zawody, większy rozmach niemal we wszystkim.

W rolę Scarlett wcieliła się Vivien Leigh i patrząc na nią trudno sobie wyobrazić, by mógł zastąpić ją ktoś inny. Żywiołowa, temperamentna, nieco dziecinna, a przy tym zielonooka kokietka, do której faceci lgną jak fani Zmierzchu do Roba Pattinsona. Tylko jeden się jej postawił, grany przez Clarka Gable’a, kolejną legendę kina, Rhett Butler.  Kpi sobie z niej, podśmiechuje, ale robi to bardziej z przekory niż z chęci dokuczenia czy wpędzenia jej w depresję.

No nie lubię takich klimatów. Przymusiłem się, film zaliczony i odtąd mogę się legitymować wszędzie, że go widziałem. W żadnym momencie mnie nie wzruszył, choć powinien jakby można wywnioskować z poszczególnych scen. Casablanca mi się bardziej podobała, ale doceniam film jako ponadczasowe studium zagmatwanych relacji damsko-męskich.

Z tymi upałami to żartowałem ;D

 

Rok produkcji: 1939

Reżyseria: Victor Fleming

Obsada: Vivien Leigh, Clark Gable, Hattie McDaniel, Leslie Howard, Olivia de Havilland

Gatunek: Melodramat

Ocena: 7/10

wtorek, 20 lipca 2010, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: le, *.bialapodlaska.vectranet.pl
2010/07/20 00:29:13
Jeżeli oglądając przysypiałeś, nudziłeś się, geniuszu nie dostrzegłeś, wzruszyć się nie wzruszyłeś, a po filmie, poza tym, że tradycyjnie wykpiłeś, jedynym nienegatywnym akcentem było ukazanie potęgi filmu w oczach ogółu - skąd ocena 7/10?
ps. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że to nienaturalne, żeby jedno zdanie zajmowało tyle miejsca?
-
rodion19
2010/07/20 01:34:45
Nie napisałem nic takiego, że się nudziłem. Przysypiałem z powodu niedospania, a nie jakości filmu. Przeminęło z wiatrem wbrew pozorom oglądało mi się bardzo przyjemnie. I gdyby trwało jeszcze z godzinę to Vivien Leigh pewnie i mnie by w sobie rozkochała ;D
-
ratyzbona
2010/09/14 00:39:08
Ja tam mogę Przeminęło z Wiatrem w dowolnych dawkach ale muszę powiedzieć że pierwszy raz obejrzałam je na raty - właśnie po to by nie przysnąć gdzieś w połowie;) Dla mnie cudowne w tym filmie jest to jak mało się zestarzał jeśli weźmie się pod uwagę, że został nakręcony w 1939 roku - nie razi grą aktorską i sposobem realizacji - moim zdaniem to przede wszystkim tym ( w większym stopniu niż w znacznie zubożoną względem książki fabułą) zapewnił sobie miejsce w historii kina
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u