Blog > Komentarze do wpisu

Fortepian

Mówić do słupa, a słup jak yyy... Tak tak główną bohaterką "Fortepianu" jest niemowa. Do tego wiąże się z nią bardzo tajemnicza historia. Pewnego dnia po prostu zamilkła i od tego czasu nie wydusiła z siebie żadnego słowa. W międzyczasie dorobiła się córki, która dla kontrastu mówi za dwie osoby. Teraz zostaje wepchnięta na ślubny kobierzec z facetem, którego po raz pierwszy widzi właśnie w trakcie przygotowań do niego. Wtem pojawia się jeszcze jeden, tym razem nieoficjalny kandydat do jej serca.

To jest melodramat. Kiedy kobieta mówi za dużo (czyli zawsze) to źle, a kiedy nic nie mówi to jeszcze gorzej. Ada nie okazuje praktycznie żadnych uczuć w stosunku do innych. Jedyne wyjątki to córka, z którą porozumiewa się za pomocą języka migowego oraz instrument zwany fortepianem. Z tym, że ten drugi jest czymś więcej niż tylko zwykłym hobby.

Bardzo stonowany, nawet bym powiedział monotonny film. Nie twierdzę, że nic się w nim nie dzieje. Po prostu większość filmu przygotowuje nas na wielki finał, który jest nieunikniony. Znajduje się tam jedna scena, która swoim dramatyzmem porusza do głębi, wręcz osłupia i każdy, kto obejrzy "Fortepian" będzie wiedział, o czym mówię.

Z pewnością można się wzruszyć, momentami być zszokowanym, a gdzieś tam w tle zawsze przygrywają melancholijne nuty płynące z drewnianej skrzyni. Kawał dobrego rzemiosła.

 

Rok produkcji: 1993

Reżyseria: Jane Campion

Obsada: Holly Hunter, Harvey Keitel, Sam Neill

Gatunek: Melodramat

Ocena: 8/10

niedziela, 23 maja 2010, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u