Blog > Komentarze do wpisu

Zamieć

To byłby dobry film gdyby jego emisja ograniczyła się tylko do zwiastuna. Zresztą nie bez powodu przecież znalazł się on w moim rankingu na najbardziej wyczekiwane filmy 2009 roku. I na ten rok można by coś takiego zrobić. Trzeba pomyśleć. Wracając do Zamieci to Zamieć mną nie pozamiatała, co też można było z łatwością wywnioskować z pierwszego zdania. Plasuje się gdzieś pomiędzy gniotem a przeciętniakiem. No dobra, będzie dużo narzekania, ale i jakieś plusy się znajdą. Bo taki już jestem, że nawet w najbardziej tragicznych sytuacjach potrafię znaleźć jakieś pozytywy :D Przynajmniej tak mi się wydaje.

Zaczyna się obiecująco, jak zazwyczaj chciałoby się powiedzieć, żeby za chwilę zadrwić sobie z widza i tak już trzymać do końca. Reżyser nic się nie czając najnormalniej w świecie robi z oglądającego idiotę. "Miejsce akcji - Antarktyda, najzimniejsze, najbardziej odizolowane miejsce na Ziemi". Ja rozumiem, że nie wszyscy musieli być od razu prymusami z geografii, którzy bez zająknięcia potrafią wymienić wszystkich sąsiadów Tanzanii, ale gdzie "je największy lód i gdzie je zimno jak cholera" to chyba nawet pies wie. I mógłbym pominąć tę złośliwość (wszak nawet mnie stać na gesty dobrej woli) gdyby nie skonfrontowano tego złowieszczego opisu miejsca z tym co się w tym miejscu rzeczywiście działo. A działo się, oj działo. Przełożony uczący swoich podwładnych stania na -65 stopniowym mrozie w samym swetrze (ktoś tam ponoć wypatrzył jednego w podkoszulku) po kilka minut to dopiero przedsmak całej akcji. Trzeba było oprzeć ten film właśnie na tej zasadzie przeżyje - nie przeżyje. Ten wspomniany już wyżej szef wypuszczałby raz po raz tych swoich gnębionych to w slipach to we włośnicy i jego jedynym zadaniem byłoby przeżyć na mrozie. Przynajmniej byłoby większe napięcie. Pamiętacie ostatnie mrozy? Zimno było jak cholera, ale na pewno nie tak jak na mroźnym białym kontynencie. Tam, żeby przeżyć trzeba było nosić kurtki z kożuchem na kapturze! Dacie wiarę? Mieści wam się to w głowie?! Do tego gogle, absolutnie żadnej czapki i szalika - twarz ma być odsłonięta, w końcu czym trzeba oddychać na tym wygwizdowie. I nawet -60 stopniowa temperatura jest przyjemna jak przejście się po plaży w Jastarni.

Film najtrafniej byłoby określić jako pościgi i ucieczki na śniegu. Powacha - oni tam tylko za sobą biegają i się straszą. W dodatku w taki sposób jakby bardziej nie chcieli niż chcieli. Przykład: ninja (robocza ksywka) goniący przez korytarz panią lodowatą szeryf wbija swój czekan w ścianę zamiast rzucić po prostu w tę nieszczęsną kobietę. Wniosek: widocznie nie chciał jej złapać. Być może miał w stosunku do niej jakieś inne plany, być może to jakiś nieznany mi rodzaj gry wstępnej. W każdym razie przewidywalność, schemat i błędy są tu aż nadto widoczne. Co trzeci dialog w filmie można by spokojnie zastąpić zwrotem "Brr, ale zimno" i fabuła zbytnio by na tym nie ucierpiała, bo jest nudna i be. Niemniej jednak przyjemnie sobie popatrzeć na ludzie, którzy z własnej głupoty nieprzymuszonej woli lubią sobie pomarznąć.

Ponoć miał to być kolejny blockbuster, nastawiony wyłącznie na zysk, ale chyba coś gdzieś nie zagrało i film aż tak dobrze, że się nie sprzedał. Kate Beckinsale rzekomo miała być największym wabikiem, ale nie była. Przynajmniej dla mnie. Dobitnie pokazuje to jedna ze scen, kiedy Kate wchodzi pod prysznic (w białej bieliźnie:) i wyraźnie jej pupcia odchyla się ku kamerze. To jedyna taka scena. Dalej biega już ona w tej swojej mrozoodpornej kurtce, czasami jeszcze z gnatem w rękach. A no i jest bardzo dzielna - zdarza się jej nawet "oddać" swoje 2 palce dla dobra sprawy.

Gdzie te plusy zatem? Filmy z akcją umiejscowioną gdzieś w egzotykach, zupełnie niespotykanych obszarach siłą rzeczy posiadają klimat. I Zamieć też go ma. Piękne antarktyczne burze śnieżne i ogromne jednolicie białe połacie terenu robią swoje.

 

Aaaa wiem! No przecież gdyby w nią rzucił tym czekanem to film skończyłby się po 30 minutach i nie miałby kto wyjaśniać zagadki pierwszego zabójstwa na Antarktydzie!

 

Tytuł oryginalny: Whiteout

Rok produkcji: 2009

Reżyseria: Dominic Sena

Obsada: Kate Beckinsale, Gabriel Macht, Tom Skerritt

Gatunek: Thriller

Ocena: 4/10

niedziela, 07 lutego 2010, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u