Blog > Komentarze do wpisu

Cube

Budzisz się w małym jasnoniebieskim pomieszczeniu, które nie przypomina niczego co do tej pory widziałeś. Jest kompletnie puste, a jego ściany pokryte są dziwną powłoką. Dodatkowo z każdej ściany odchodzi dokładnie jeden właz prowadzący do pokoju obok. Jeżeli masz szczęście to metalowe ostrza nie posieką cię na drobne kawałki i znajdziesz się w sąsiednim, bliźniaczo podobnym, a różniącym się co najwyżej kolorem, lokalu. Nie wiesz jak tu trafiłeś ani kto i co może od ciebie chcieć. Ostatnią rzeczą jaką pamiętasz to wczorajszy wieczór, kiedy grzecznie jak co dzień położyłeś się spać do swojego łóżka. Przy sobie, oprócz ubrań, nie masz nic, więc wypadałoby jak najprędzej się stąd wydostać. Pytanie tylko - czy takie wyjście w ogóle istnieje?

Taki los spotkał sześcioro zupełnie niepowiązanych ze sobą ludzi. Jest wśród nich murzyn, biały i stara dewotka. Każdy z nich diametralnie się od siebie różni, ale żeby przetrwać muszą nauczyć się ze sobą współpracować. Trzeba przyznać, że całkiem dobrze im to wychodzi. No przynajmniej na początku.

Po samym tylko opisie dość łatwo odnieść wrażenie, że "Cube" to idealny materiał na sieczkę pełną gębą. W tym momencie muszę co poniektórych rozczarować - tak nie jest. To przede wszystkim znakomite studium postaci. Dzięki różnorodności bohaterów nakreślony został obraz zachowań kilku grup społecznych w sytuacji wybitnie ekstremalnej. Zwątpienie, przygnębienie, zmęczenie, a w końcu niezwykła motywacja i desperacja. Reżyser nie silił się na jakieś nazbyt skomplikowane portrety psychologiczne. Wszystko podane jest w niezwykle prosty i niezawoalowany sposób, co z pewnością zalicza się temu obrazowi in plus.

Przy okazji jakiegokolwiek artykułu o "Cube" niemal za każdym razem można natknąć się na wzmiankę o jego budżecie. A, że mało kasy było to efekty nie są pierwszorzędne, więc to i tak dobrze, że w ogóle są. Ja nie mam zamiaru przymykać oko na jakość obrazu tylko dlatego, że funduszów nie było wystarczająco dużo. Niemniej jednak "Cube`owi" (pozwolę sobie tak odmienić) nie mam nic do zarzucenia, jeżeli o to chodzi. Nie forma, a treść. Aktorstwo może też nie poraża geniuszem, ale dosyć szybko wyrobimy sobie zdanie na temat każdej z postaci. I tak np. mogę wam powiedzieć, że nie będziecie lubić czarnego, bo się rządzi, a za to polubicie młodą studentkę, bo jest mądra, sympatyczna i ładna.

 

 



Wielu osobom zdarza się także porównywać ten obraz do "Piły". Coś w tym jest z tym, że ten pierwszy z pewnością nie epatuje taką przemocą i brutalnością jak ten drugi. Bardzo dobry thriller z dreszczykiem i trzymający w napięciu do ostatnich minut. Dodatkowo masa niedopowiedzeń skłania do własnej interpretacji i refleksji nad tym obrazem.  Moja jest taka, że często nie dostrzegamy tego co mamy tuż przed nosem i silimy się na Bóg-wie-jakie rozwiązania, podczas gdy te najprostsze są często najlepsze.


Rok produkcji: 1997

Reżyseria: Vincenzo Natali

Obsada: Nicole De Boer, David Hewlett, Maurice Dean Wint, Nicky Guadagni

Gatunek: Thriller

Ocena: 8+/10

czwartek, 03 września 2009, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: ro, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/28 16:53:11
faktycznie, recenzje masz niezle, zwlaszcza jak na mlodziaka. widac, ze pisac lubisz. oby tak dalej, bo bedzie tylko lepiej!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u