Blog > Komentarze do wpisu

Zmierzch

Albo "O Boże, mój chłopak jest wampirem!" Po film ten nie sięgnąłbym prawdopodobnie nigdy gdyby nie poleciła mi go jedna koneserka kina, której gust i upodobania od zawsze były, i są nadal, mi bardzo bliskie i ważne. Bynajmniej tego nie żałuję, w końcu obejrzałem coś trendy, a jednocześnie film kultowy, arcy genialny, ponadczasowy. W pewnych kręgach. Za co jestem mojej koneserce dozgonnie wdzięczny;p


O filmie wiedziałem praktycznie niewiele. Słyszałem rzecz jasna o jego popularności i nieco o tematyce, ale nie przeglądałem recenzji, opisów, ocen, nie czytałem tematów na forach. Starałem się podejść do niego jak najbardziej obiektywnie tylko potrafiłem. Nie udało mi się. Fanki Edzia mogą w tym momencie poprzestać na czytaniu dalej, co by sobie oszczędzić nerwów - film mi się nie spodobał.

Moje pierwsze wrażenie - czemu oni są tak kurewsko bladzi?! Myślę sobie, mam złą wersję filmu albo namieszałem coś w ustawieniach tv. No ale nie, wyłapałem kilka osób o normalnej karnacji. Po kilku scenach jakoś moje wrażliwe oko się przyzwyczaiło. Poza tym przecież koszmarna charakteryzacja nie może być wyznacznikiem oceny filmu - oglądam dalej. Fabuła. 17-letnia Bella zostawia matkę i na jakiś czas postanawia przeprowadzić się do samotnego ojca (dla jasności - rodzice wzięli rozwód i nie mieszkają razem). W cudownej miejscowości, której nazwy nie zapamiętałem, rozpoczyna także naukę w nowej szkole. Na początku jest trudno, wiadomo, jak to zawsze bywa na początku - bogate bogacze wyśmiewają jej samochód, ona też nie jest duszą towarzystwa, ergo sama do nikogo nie zagada. Postanawia wiec spróbować swych sił w nieco bardziej niekonwencjonalny sposób - uderza piłką chłopaka, który pierwszy wpadł jej w oko.  Od tej pory przynależy do jego paczki, kilku pięknisi i śmiesznego Azjaty (wiadomo, Azjaci zawsze są zabawni). Jej uwagę przykuwa jednak tajemniczy - chciałoby się rzec demon seksu - chłopak, największy przystojniacha w szkole i przez to nikt, ale to nikt nie ma szans go poderwać. I nie zgadniecie co dalej. Jak grom z jasnego nieba to właśnie Bella, tak tak, ta szara myszka dostaje swoją życiową szansę - dostaje miejsce w szkolnej ławie obok tego przystojniachy. Edward Cullen, bo takie też nosi on miano, nie podziela jednak jej skrzętnie skrywanego entuzjazmu nie tylko odmawia współpracy na lekcjach, ale też nie daje jej żadnych złudzeń nawet na rozmowę. Krzywi się na jej widok jak diabeł na widok święconej wody. Dość długo zachodziłem w głowę o co też może mu chodzić. Po pewnym czasie wszystko jednak się samo wyjaśniło - on się w niej po prostu zakochał i dlatego też nie może na nią patrzeć! Z czasem mu to przechodzi, ale i tak nie jest to miłość, jaką wszyscy znamy albo sobie wyobrazić możemy. Słodkie rozmowy, trzymanie za rękę, buzi buzi, bara bara - nic z tych rzeczy. Otóż okazuje się, że Edi należy do rodziny wampirów! I jak na prawdziwego wampira przystało najpierw chodzi sfochowany, kaprysi, na przemian odgrywa role jej wielbiciela i prześladowcy, aż w końcu poddaje się sile miłości i decyduje się pokochać Bellę w iście mistrzowskim stylu. Zasypuje ją stertą pięknych słówek, żywcem wyjętych z dzieł harleqinowskich, 24 godziny na dobę jest przy niej i się o nią troszczy, w końcu zaprasza do swojego wesołego domku.

 

Kadr z filmu, sceny usunięte


Gra aktorska. Pozostawia wiele do życzenia. Nie jest najlepsza. Mogło być lepiej. No dobra, jest beznadziejna. Para głównych bohaterów przez cały film ma jedną tę samą minę srającego kota, a na ich twarzach nie widać żadnych emocji i uczuć, oprócz zniesmaczenia. Chodzą struci, jakby to mamuśka z tatuśkiem zmusili ich do zagrania pierwszoplanowych ról w ekranizacji jednego z największych bestsellerów ostatniego roku. Pamiętacie tego dzieciaka z Udręczonych? Grę Pattinsona porównałbym właśnie do tamtej roli, nie dość, że obaj są do siebie bliźniaczo podobni to jeszcze do tego zagrali na podobnym, koszmarnym poziomie, mimo, że ich role były diametralnie różne.

 

Akcja. Wolne żarty... Przez większość filmu nie dzieje się nic. Nono stop nudne dialogi bazujące głównie na narzekaniach Edzia na swoją wybrankę. A że nie może  się jej  oprzeć - jej ciału, jej zapachowi, jej krwi... Bo trzeba wam wiedzieć, że w Zmierzchu mamy do czynienia ze zburzeniem budowanego od setek lat stereotypu poczciwego wampira. Otóż Edward i jego rodzinka to dobre wampiry, nie piją krwi ludzkiej, nie śpią, nie jedzą, nikomu nie wadzą, a nawet zapraszają do swojego domu dopiero co poznane dziewczyny. W opozycji do nich są złe wampiry, które to w filmie odgrywają bardzo ważną rolę, o której więcej nie mogę nic powiedzieć. O mdłości przyprawiają  efekty specjalne, szczególnie sceny wspinania się po drzewach i biegu z anormalną prędkością. Jedyne co mogę zaliczyć in plus to muzyka. Miła dla ucha nawet wtedy, kiedy zbytnio nie pasuje do wyświetlanego obrazu.

Film nudny, głównie dla fanów książki. Jeżeli jeszcze nie oglądałeś - nie warto. Jeżeli już to zrobiłeś - no to cóż... nie oglądaj po raz drugi.

PS. Już w listopadzie premiera części - palce lizać - drugiej


Produkcja : USA

Reżyseria: Catherine Hardwicke

Scenariusz: Melissa Rosenberg

Obsada: Kristen Stewart, Robert Pattinson, Cam Gigandet, Billy Burke

Czas trwania: 122

Ocena: 3/10

 

Na koniec konfrontacja Edwarda z normalnym facetem. Kilka subtelnych różnic. Zaczerpnięte z jednego z forów.

Zwykły facet powie: "Kocham cię, skarbie!"
Edward Cullen powiedziałby: "Teraz ty jesteś moim życiem".

Zwykły facet powie: "Chyba się w tobie zakochałem".
Edward Cullen powiedziałby: "Lew zakochał się w owieczce".

Zwykły facet powie: "Twoje włosy wyglądają jak stóg siana, zrób coś z tym!".
Edward Cullen powiedziałby: "Twoje włosy wyglądają jak stóg siana, ale i tak mi się podobają!".

Zwykły facet wybrałby jakąś piosenkę jakiegoś artysty i zadedykowałby by ci ją.
Edward Cullen zadedykuje ci piosenkę, którą sam skomponował.

Jeśli byś umarła, zwykły facet znalazłby sobie inną.
Jeśli byś umarła, Edward Cullen popełniłby samobójstwo, bo nie mógłby żyć bez ciebie.

Kiedy wychodzisz z domu, zwykły facet mówi: "Pa, do zobaczenia!"
Kiedy wychodzisz z domu, Edward Cullen mówiłby: "Wróć szybko, kochanie".

Kiedy wracasz do domu, zwykły facet rozwala się na kanapie przed telewizorem z kuflem piwa w ręku i nawet nie zauważa, że wróciłaś.
Kiedy wracasz do domu, Edward Cullen witałby cię, grając na pianinie piosenkę specjalnie dla ciebie.

Zwykły facet zawsze czeka, aż ty zrobisz mu śniadanie.
Edward Cullen zawsze robiłby śniadanie dla ciebie.

Kiedy jesteście razem na obiedzie w restauracji, zwykły facet gapi się na seksowną kelnerkę.
Kiedy jesteście razem na obiedzie w restauracji, Edward Cullen nawet nie zauważałby, że kelnerka jest kobietą.

Podczas jazdy samochodem, zwykły facet jedną rękę trzyma na kierownicy, a drugą na skrzyni biegów.
Podczas jazdy samochodem, Edward Cullen jedną rękę trzymałby na kierownicy, a drugą na twojej.

Kiedy się rozstajecie, zwykły facet powie ci "Tęsknię za tobą".
Kiedy się rozstajecie, Edward Cullen powiedziałby ci "To jest jakbyś zabrała część mnie ze sobą".

Zwykłego faceta albo w ogóle nie obchodzi to, że masz nocne koszmary, albo tego nie zauważa.
Edward Cullen będzie śpiewał ci kołysanki, dopóki nie zaśniesz spokojnie.

I najlepsze:
Zwykły facet kupuje ci kwiaty i czekoladki.
Edward Cullen kupiłby ci samochód.

czwartek, 13 sierpnia 2009, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Agniecha, *.net.stream.pl
2009/08/14 17:35:45
no ja mam podobne wrażenia po filmie co Ty, chociaż ksiażkę uwielbiam. Jednakże i tak kupiłam go sobie na DVD i obejrzałam go jeszcze raz. Za drugim razem nie było już tak źle ;P
zestawienie faceta zwyczajnego z Edwardem Cullenem jest ciekawe, ale i tak wybieram Cullena :D oczywiście jeżeli znalazłabym sobie takiego faceta jak Edward, a tak to muszę się nacieszyć moim zwyczajnym facetem, któremu do Edwarda manier zdecydowanie więcej brakuje ;P
pozdrawiam ;***
-
ratyzbona
2010/09/14 01:08:42
Mnie przeraża podobnie jak ciebie fakt że w tym filmie nic się nie dzieje. co więcej nic nie może sie stać bo niby co... zagrożenie jakieś takie znikome, miłość olbrzymia, facet nieśmiertelny, seksu nie będzie, gryzienia się po karczochu też nie. Więc co zostaje? Bladość i modlitwy o wizytę Blade w Forks.
Ale zgadzam się z przedmówczynią Pattinson ładny jest ale to trochę za mało by oprzeć na tym film.
-
Gość: martineden, 83.142.207.*
2011/09/25 11:00:24
haha ale się uśmiałam, po pierwsze całkowicie nie zgadzam się z twoja opinia o tym filmie (chociaż przed seansem w domu kilka miesięcy po premierze miałam podobne zdanie, nawet nie wiedząc o czym to film)

obejrzałam ze go tylko dlatego że wpadło mi w oko kilka sen z making of na jakimś kanale telewizyjnych; teraz muszę się przyznać że wpadłam i to uszy, do tego stopnia że całe moje towarzystwo wpadło w to również, uzależniając się od książek i filmów (choć 2 była fatalna)

podoba mi się tylko twoje post scriptum- EC to ideał (ironia)
-
spoczi
2011/12/28 00:13:38
a mnie film się podobał, może nie jest zbyt rewelacyjny, ale też znowu nie jest to totalny gniot. Nie było achów i ochów skierowanych w stronę Pattinsona, ale jakoś nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak dużo osób go nie lubi? Mnie jakoś on nie przeszkadza. Hm, muszę przyznać, że oglądałam pierwszą część 2 razy, za pierwszym razem nie spodobał mi się tak bardzo, jak za drugim. Nie wiem czym to jest spowodowane. :)

Pozdrawiam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u