Blog > Komentarze do wpisu

Lektor

Wspominałem już raz, albo i więcej razy, o mojej antypatii do horrorów. Wcale nie lepiej jest z melodramatami. Jest to jeden z najbardziej skostniałych gatunków, w którym trzeba się nieźle napocić, żeby zaskoczyć wymagającego widza, czyli mnie. Do tego te przewidywalne zakończenie, tego nie lubimy. Nic a nic. Być może "Lektor" jest takim powiewem świeżości, w końcu historia w nim opowiedziana jest bardzo nietuzinkowa, ale czegoś tu jednak zabrakło. Fani gatunku zapewne będą wniebowzięci, ja jestem raczej umiarkowanie podekscytowany. No i wzięło mnie na podsumowanie na początku. No i nikt nie doczyta.

Gdyby zapytać przeciętnego zjadacza chleba, w tym i mnie w innych okolicznościach, o czym jest ten film, odpowiedziałby zapewne, że o seksie starej panny z dzieciakiem i czytaniu książek na golasa. Ale skoro mam już udawać, że piszę na wpół profesjonalny blog, to poudaję dalej i dodam od siebie coś więcej. Każdego innego przeciętniaka możecie zapytać przy jakiejś nadarzającej się okazji.

Film rozgrywa się na 2-óch, chyba nawet 3-ech,a może i więcej nawet, płaszczyznach czasowych. Pierwsza z nich to późne lata 50-te. Młody, 15-letni chłopak słania się w bramie jednej z kamienic w Neustadt. Przechodząca w pobliżu kobieta nie pozostaje mu obojętna i udziela potrzebnej pomocy. Kilka tygodnie później, Michael, z racji tego, że jest dobrze wychowanym chłopcem z dobrej rodziny, wraca w to miejsce, odszukuje mieszkanie kobiety, by skromnie podziękować seksem bukietem kwiatów za okazaną niegdyś pomoc. Szybko staje się jej chłopcem na posyłki, a mimo to między 36-letnią Hanną i 15-letnim Michaelem wytwarza się coś w rodzaju więzi emocjonalnej. Żeby nie powiedzieć - łączy ich tylko seks. Odtąd Michael będzie zrywał  się co kilka dni po szkole i przychodził do swojej wybawicielki, żeby zaspokoić swoje seksualne żądze. Pewnego jednak dnia zastanie jej mieszkanie puste, a ją samą ponownie spotka kilka lat później na procesie zbrodniarek oświęcimskich oskarżonych o mord ponad 300 kobiet. Hanna zasiada rzecz jasna na ławie oskarżonych, a on jest tylko obserwatorem w ramach obowiązkowego seminarium.

Celowo spłycam tak tę historię, bo jak dla mnie, nie ma ona nic do przekazania. Zraniony chłopak, dla którego pierwsza miłość okazała się tą ostatnią i który później nie był już nigdy w stanie jakoś normalnie ułożyć sobie życia, mnie nie rusza. Hanna od początku nie była w stanie okazać większych uczuć i mimo, że z czasem zmienia się jej stosunek nastawienie do chłopaka, nie traktuje go już tak przedmiotowo, to ostatecznie okazuje się to krótkotrwałe. Może nie z pełną premedytacją, ale zakpiła sobie z jego uczuć. Całej prawdy o niej Michael dowiaduje się na sali sądowej. Właśnie tam znajduje się w posiadaniu pewnej wiadomości, od której może zależeć wyrok, ale czy po nią sięgnie? Przełamie się i da jej swoje rozgrzeszenie czy dawne uczucia będą w nim zbyt żywe, żeby wybaczyć?

 

 

dvfsdfgg

 

Kate Winslet w roli Hanny była za to bardzo przekonywująca. Chłodna i stanowcza, a przy tym zagubiona i samotna? Opinie w tym stylu, że jest to jej rola życiowa, myślę, że nie były mocno przesadzone. Chociaż Oscara bym jej nie dał, jak dla mnie to Miki Rourke powinien go dostać za "Zapaśnika". Jej partner, David Kross, żółtodziób jeżeli chodzi o aktorstwo zagrał również tak jak był powinien. I co się chwali, został rzucony od razu na głęboką wodę i się nie utopił. Na końcu gdzieś tam jest Ralph Fiennes, który pozostaje w cieniu tych dwojga, a gra Michaela w wydaniu lat 90.

Film nudny. Jak dla mnie wplecenie do historii nieszczęśliwej miłości wątku holocaustu nie czyni z niej czegoś wyjątkowego. Ale to tylko moja opinia, warto by ją zweryfikować. Pozdrawia jak zawsze subiektywny i nie ulegający żadnemu lobby recenzent.

 

Tytuł oryginalny: The Reader

Rok produkcji: 2008

Reżyseria: Stephen Daldry

Obsada: Kate Winslet, David Kross, Ralph Fiennes

Gatunek: Melodramat

Ocena: 6/10

poniedziałek, 31 sierpnia 2009, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
ratyzbona
2010/09/14 01:01:46
moim zdaniem druga część filmu w czasie którego toczy się proces Hanny jest najlepsza - muszę też stwierdzić że dał mi do myślenia wykład profesora prawa - dotyczący tego jak niewiele wspólnego ma prawo z tym co sprawiedliwie i dozwolone. Moim zdaniem problem Holocaustu jest tu mniej ważny - ważne jest to do jakiego stopnia człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny i motywacje. Muszę jednak stwierdzić że książka była lepsza ( abo jak byłam młodsza gdy ją czytałam)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u