Blog > Komentarze do wpisu

Jestem na tak

Istnieją filmy,po których nic już nie jest takie samo , po których boimy się wystawić nosa z dziupli,a w słoneczny dzień katuje nas swoim widokiem nasz własny cień.Istnieją również takie filmy,po których zalewa nas fala optymizmu, ludzie wydają się mniej irytujący niż normalnie, a śpiew ptaków za oknem bardziej doniosły i przyjemniejszy dla ucha, tzw.poprawiacze humoru. I film  "Jestem na tak" bezwzględnie zalicza się właśnie do tej drugiej kategorii.

Carl (J.Carrey) wiedzie spokojne,schematyczne,wręcz nudne życie, w którym nie ma miejsca na jakikolwiek powiew świeżości czy jakąś większą dozę szaleństwa. Jest samotnikiem, nie ma partnerki ani nawet "nikogo na jej podobieństwo". Wciąż rozpamiętuje swoją byłą żonę i żyję tym co już minęło."Carl wpadniesz  do klubu? " "Carl napijesz się z nami? " Carl możemy my do ciebie wpaść? " - Nie, nie , NIE ! Aż do tego momentu, aż do tej chwili, kiedy zupełnie przypadkowo spotyka swojego kumpla, Carl jest człowiekiem na "nie". Kumpel - niemalże siłą - wręcza mu ulotkę z zaproszeniem na zebranie ludzi będących na "tak" . Po udaniu się na nie, jego życie miałoby jakoby odwrócić się o 180 stopni, wrrróć - * o 360 stopni , a on sam  z cynicznego ponuraka miał w szybkim stosunkowo czasie, niemal w mgnieniu oka przejść cudowną metamorfozę w duszę towarzystwa i człowieka korzystającego w pełni ze swojego życia, po drodze spotykając masę mniej lub bardziej przyjemnych przygód...

Jim Carrey się zestarzał i to w filmie widać. Zestarzał się,ale bardziej w aspekcie zmian fizycznych niż osobowościowych. To jest dalej ten sam pajac o 300 minach, którego przygłupawe zachowanie jest tak popieprzone, że aż śmieszne. Chociaż konkretnie w tym przypadku nie do końca tak jest. Możecie nie poznać dawnego znajomego i szczerze zdziwić się głębią jego żartów. Oczywiście nie mówię, że nie tu nic ze starego dobrego Carrey`a. Niemniej jednak ten nowy jest równie dobry,a może i nawet lepsiejszy. Ci co spisali tego aktora na straty po kilku niezbyt udanych ostatnich produkcjach mogą śmiało uderzyć się w czoło i przeprosić za swoje bluźnierstwa. Jim Carrey powrócił w chwale i miejmy nadzieję,że szybko z tej chwały nie odejdzie.
Nie sposób wspomnieć o asystującej mu Zooey Deschanel. Jej fenomenalny głos w połączeniu z urodą, której mogłyby pozazdrościć jej największe gwiazdy Hollywoodu, sprawia, że na kolejne sceny z nią czekamy z wywieszonym jęzorem, a kiedy w końcu się pojawia trudno nie dostać na jej widok palpitacji serca :D No dobra , przesadziłem, niemniej jednak warto obejrzeć film chociażby po to, żeby ewentualnie zweryfikować słuszność moich zachwytów nad tą przesympatyczną i uroczą brunetką :)

 


Co się tyczy samego filmu - jest to całkiem przyjemna i ciekawa historyjka dla każdego. Nie ma tu zbytnich skomplikowań fabuły, nie ma zbytnich przestojów, a obecność niemal w każdej scenie bodaj najlepszego komika naszych czasów gwarantuje nieustające salwy śmiechu. Można się przyczepić do tego,że historia jest  zbyt prosta i uproszczona do granic możliwości, można do tego ,że zbyt naiwna,ale czy nie tego spodziewaliśmy się po kolejnej komedii z Jimem ? Niestety z czasem twórcy filmu przestali zachwycać i kilka przed końcowych scen nie tylko nie trzyma poziomu całego filmu,ale nawet wyraźnie od nich odstaje.

Ciekawy pomysł, genialnie dobrana para głównych i pobocznych bohaterów, humor w każdej możliwej postaci. Jeden ze ścisłego grona filmów, które jak dotąd wyzwoliły we mnie aż taki ładunek pozytywnej energii. Na poprawę humoru jak znalazł.

 

Produkcja : USA/ Australia

Reżyseria : Peyton Reed

Scenariusz : Nicholas Stoller , Jarrad Paul

Obsada : Jim Carrey , Zooey Deschanel , Bradley Cooper , Terence Stamp

Czas trwania : 104

Ocena : 8/10

 

niedziela, 24 maja 2009, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Zielona D, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/26 16:08:12
Też jestem na tak! Tak, wyjdę za Ciebie! xD ;D
A poza tym mówiłam ci już, że fajnie piszesz tak oh ah że łubudu i leże xD Tak lekko, literki niczym piórko na wietrze ;d i chyba, aż sobie obejrzę ten filmik skoro go tak zachwalasz. Może coś zmieni w mojej psychice i w końcu zmaże mi się na klawiaturze litera "T", a nie ciągle to "n" i "n" xD
btw. wraaaacaj już!
;P
-
arnikaarnika
2009/08/01 09:39:51
A wiesz że kilku krytyków zjechało ten film ? czasem się zastanawiam czy oni naprawdę chodzą na te pokazy przedpremierowe :)
-
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2011/07/31 22:39:02
Ale na raz. Nie wiem, czy nie jest zbyt denerwujący na powtórkę. Co do Jima - zgadzam się. Nawet bym rzekła, że wolę go w tym starszym, wrrróć, dojrzalszym wydaniu;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u