Blog > Komentarze do wpisu

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

Na ten film czekałem miesiącami. Przeglądając kolejne fotki perfekcyjnie ucharakteryzowanego Brada Pitta w  roli tytułowej miało się wrażenie ,że to będzie nietuzinkowy obraz. Reżyseria w rękach David Finchera i grad nominacji do Oscara  (które mimo wszystko coś tam jeszcze znaczą ) zdawały się receptą na sukces. Czy tak stało się w rzeczywistości ? Czy film , który od czasu ukazania się pierwszych o nim wzmianek stał się murowanym kandydatem do filmu roku 2008 podołał stawianym mu wymaganiom ? Jak dla mnie odpowiedź jest jasna i klarowna - zdecydowanie nie . Film dobry ,ale nie rewelacyjny . Nie zawiódł na całej linii ,ale mimo wszystko mógł być dużo lepszy.

 

Oto i efekt świetnej pracy charakteryzatorów

Tytułowy Benjamin Button cierpi (?) na dość specyficzne schorzenie, w miarę upływu lat zamiast się starzeć jak każdy "normalny" szanujący się śmiertelnik , staje się coraz młodszy.Rodzi się jako starzec , umiera jako niemowlak - ot i cała filozofia . Musicie przyznać ,że sam opis działa jak wabik i po jego przeczytaniu nie sposób się nim nie zainteresować, nie sposób oprzeć się pokusie obejrzenia filmu.Pomysł jest naprawdę niecodzienny ,ale mimo wszystko został spartaczony, a jego potencjał nie do końca wykorzystany . I o ile na początku seansu jesteśmy wręcz wniebowzięci i pragniemy jak najdłużej pieścić swoje oczęta niesamowitym  widokiem młodniejącego starca o tyle z czasem przestajemy mimowolnie zwracać na ten element jakiejś większej uwagi. Widzimy go w tle ,ale to nie on gra wtedy pierwsze skrzypce . To co w takim razie gra ? No właśnie...Kiedy film obedrzemy z tego "ciekawego przypadku" nie zostaje nic. Nic co mogłoby wyróżniać ten obraz spośród setek innych ckliwych melodramatów. Nie zrozumcie mnie źle, facet dalej konsekwentnie , z uporem maniaka aż do końcowych napisów ulega "cudownej" metamorfozie odmładzania. Niemniej jednak pomysł w miarę upływu kolejnych minut nuży i nie daje rady przyciągnąć widza tak jak przyciągnąć powinien. Po niecałych 3 godzinach naprawdę miałem dość tego filmu i dość szybko odliczałem minuty do końca modląc się o zbawienny koniec moich męk. Może trochę  przesadzam , może wyolbrzymiam , ale strasznie napaliłem się na ten tytuł a tu przyszło rozczarowanie zamiast miłego zaskoczenia . Kolejnym powodem, dla którego wyczekiwałem w utęsknieniu na niego był Fincher. Od dość dawna zasiada on w zasłużonym jak do tej pory panteonie moich ulubionych rzemieślników kina.Fight Club był rewelacyjny , historia wielopoziomowa i skłaniająca do refleksji ( nie , to wbrew pozorom nie jest film o krwawych mordobiciach , a na pewno ten motyw nie jest tutaj tym, który przoduje ). Siedem do dziś jest jednym z moich ulubionych obrazów w ogóle , mroczny thriller z powalającą na kolana końcówką i znakomitym aktorstwem , istny majstersztyk. Gra nieco mnie zawiodła, ale to być może za sprawą grającego w niej główną rolę Michaela Douglasa. Zodiak nie był jakimś arcydziełem , ale jak na jeden seans całkiem przyjemnym kryminałem. No i teraz mamy Buttona - film, który nie spełnił pokładanych w nim przeze mnie nadziei, bo też nie miał czym ich spełnić. Brad Pitt zagrał bardzo dobrze, ale nie tak znowu dobrze jak w 2-óch poprzednich filmach tego reżysera. Cate Blanchett  też była do przełknięcia.W takim razie czego zabrakło mi w tym dziele ? Przede wszystkim jakiejś większej głębi. Liczyłem na to,że ujmie mnie on za serce, ściśnie krtań i chociaż na chwilę pozwoli dać się wciągnąć w "swój" świat. Tak się niestety nie stało i cały czas mi tu czegoś jeszcze brakuje. Może film jest za długi ( chociaż "zdarzają się" i arcydzieła z czasem grubo ponad te 180 minut  ) .może to ja zbyt optymistycznie do niego podszedłem, może moja wymagania w ostatnim czasie zbyt daleko urosły.

Sory David. Przypadek z pewnością ciekawy, ale twój film jako całość już nie za bardzo. Mocna "7" za podjęcie się tak trudnego zadania , za charakteryzację i za sentyment.

Produkcja : USA

Reżyseria : David Fincher

Scenariusz :  Eric Roth , Robin Swicord

Obsada : Brad Pitt , Cate Blanchett , Julai Ormond , Tilda Swinton , Jason Flemyng

Czas trwania : 166

Nagrody : 3 Oscary - najlepsza charakteryzacja, najlepsza scenografia i efekty specjalne

Ocena : 7/10

 

piątek, 22 maja 2009, rodion19

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u